Trzy bloki, sześć wspólnot i trudna do oszacowania liczba płotów dzielących osiedle i ludzi. - Nie można nigdzie normalnie dojść - wściekają się mieszkańcy z ogrodzonych budynków. - Mamy do tego prawo - odpowiadają im sąsiedzi.

Żoliborz mówi "nie" grodzonym osiedlom
Będą otoczone zielenią i zamieszka na nich nawet 20 tys. osób. Niezagospodarowana dotąd cz...
więcej»Teren osiedla przy ul. Horbaczewskiego należał kiedyś do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Żołnierze sprzedali swoją ziemię właścicielom mieszkań, a w trzech blokach powstało sześć wspólnot. Każda ma swój teren, swój zarząd, a żadna nie ma zamiaru współpracować z pozostałymi.
"Czujemy się jak w getcie"
Problemy zaczęły się na początku tego roku. Płot postawiła najpierw jedna wspólnota, później w jej ślady poszły kolejne. - Każda wspólnota ma prawo zagrodzić swój teren - mówi stanowczo Bożena Bąk ze wspólnoty Horbaczewskiego 3.
Prawo ma. Ale efekt jest taki, że dziś całe osiedla jest podzielone płotami, które wyznaczają tereny należące do wspólnot. Nie wszystkim taka sytuacja odpowiada. - Jesteśmy zupełnie odcięci. Czujemy się jak w getcie - denerwuje się Wiesława Stefańska ze wspólnoty Horbaczewskiego 7/9.
Mogą grodzić swoje budynki, natomiast powinna to robić z jak największym rozsądkiem
Justyna Wasita, specjalista od prawa lokalowego
"Jak Kargule i Pawlaki"
Dochodzi do sytuacji wręcz absurdalnych. Z osiedlowego placu zabaw mogą korzystać mieszkańcy tylko połowy jednego z bloków. Mieszkańcy muszą również nadrabiać sporo drogi, by dotrzeć do najbliższego sklepu.
- Jak próbowałam wejść na plac ze swoim dzieckiem, pani krzyczała, że to jest teren prywatny i nie mogę - opowiada Eliza Kasprzak ze wspólnoty Horbaczewskiego 7/9. - Zachowują się jak Kargule i Pawlaki - wścieka się inny z mieszkańców.
"Niech grodzą, ale z rozsądkiem"
Wspólnoty są ze sobą skłócone i nie mają zamiaru szukać rozwiązania. Mieszkańcy zamierzają iść do sądu. Ten może wprowadzić tzw. "służebność przejazdu albo przechodu", czyli pozwolić na przejście krótszą drogą. Nie zmienia to faktu, że wspólnoty do płotu mają pełne prawo. - Mogą grodzić swoje budynki, natomiast powinna to robić z jak największym rozsądkiem - zastrzega Justyna Wasita, specjalista od prawa lokalowego.
"Zieleń jest lepsza"
Urbaniści stanowczo sprzeciwiają się podobnym metodom oddzielania się od sąsiadów.
- Grodzenie za pomocą płotu to najbardziej prymitywna metoda wydzielania swojej własności - uważa architekt Grzegorz Buczek. - Są znacznie lepsze sposoby np. zastosowanie małej architektury bądź zasadzenie zieleni - tłumaczy.
| "Grodzenie to zły sposób" | fot. TVN Warszawa |
Cyprian Jopek
mwap/roody