To może być koniec Dworca Wodnego. Ponad 100 letnia barka, którą Fundacja "Ja Wisła" od dłuższego czasu starała się odrestaurować, praktycznie zniknęła pod wodą. Zdjęcia otrzymaliśmy od internauty na warszawa@tvn.pl.
W czwartek barka zalana była do wysokości okien. Dziś widać już tylko dach. - W tej chwili nic nie możemy z nią zrobić - rozkłada ręce Rafał Łapiński z fundacji "Ja Wisła". - Dopiero jak woda opadnie poniżej wysokości okien będziemy mogli zacząć działać - tłumaczy.
"Nie powinna odpłynąć"
Według Łapińskiego, woda raczej nie porwie barki. - W tej chwili jest zatopiona, a do tego przymocowana linami do wybrzeża - wyjaśnia.
Niestety nie wiadomo, jaka będzie jej przyszłość. - Musimy poczekać, aż woda opadnie i wtedy ocenimy sytuację - dodaje Łapiński.
Ponad sto lat na wodzie
Unikatowy dworzec wodny dogorywał na nabrzeżu Wisły od ponad 30 lat. Jest najstarszą i jedyną zachowaną w Polsce barką przystaniową z końca XIX wieku. Obiekt cudem przetrwał do dziś i tylko dzięki wielkiemu wysiłkowi wolontariuszy fundacji Ja Wisła zaczął pływać.
Ale po srogiej zimie i niszczycielskim działaniu lodu znów osiadł na dnie. Teraz dobiła go powódź.

Zabytkowy dworzec zniknął pod wodą - fot. Rajmund Robaszewski / warszawa@tvn.pl

Port Praski - fot. Rajmund Robaszewski / warszawa@tvn.pl
mdaw/roody