Kupili mieszkania, ale nie mają na to dowodu. Mieszkańcy bloku przy ul. Nowoursynowskiej 139 od kilku lat nie mogą się doprosić dewelopera o akty notarialne. W tej sytuacji, bank chce zabrać im wymarzone M.
"Dwa lata bez aktów", "Nieuczciwym deweloperom stop" - między innymi takie hasła pojawiły się na balkonach bloku przy ul.Nowoursynowskiej. Mieszkańcy powiesili transparenty, bo czują się już bezsilni.
Wyjścia z sytuacji nie ma
- Nie widzimy już żadnego innego wyjścia z sytuacji, nie wiemy w jaki sposób rozmawiać i z kim rozmawiać - rozkłada ręce jedna z mieszkanek, Eliza Konstanciuk.
Mieszkańcy bloku przy Nowoursynowskiej już od ponad 2 lat czekają na akty notarialne swoich mieszkań. Bez nich większość rodzin może stracić dach na głową, bo na mieszkania prawie wszyscy zaciągnęli kredyty hipoteczne. A banki nie chcą już dłużej czekać na dokumenty.
- Przez cały czas człowiek siedzi na bombie, bo nie wiadomo czy powiedzą, że trzeba zapłacić więcej. Zmienią się ceny, zmieni się cokolwiek dla nas to jest tak, że jeżeli stracimy to mieszkanie, to jesteśmy goli i weseli z dwójką dzieci - opowiada o swojej trudnej sytuacji Dorota Bugla, mieszkanka osiedla.
Deweloper tłumaczy
Przedstawiciel dewelopera nie chciał rozmawiać z reporterem TVN Warszawa. Firma twierdzi, że dostała błędny wypis z ewidencji gruntów i budynków. - Nasza rola zakończyła się z chwilą oddania budynku, reszta rzeczy dzieje się z urzędu. My dostaliśmy taki wypis, tylko błędny, bo były źle naniesione cztery budynki - wyjaśnia Marzena Wichowska, przedstawicielka dewelopera.
Deweloper postanowił podzielić jeden budynek na 18 części. Garaż podziemny to dla firmy odrębna konstrukcja budowlana. To tak, jakby w jednym miejscu było 19 działek.
Więźniowie we własnym M
Pozwolenie na budowę wydane było na jeden budynek. Ale deweloper podważa tę decyzję. Twierdzi, że od początku mowa była o kilku działkach. Na razie dano więc mieszkańcom do podpisania aneks, że do momentu wydania aktów notarialnych, deweloper użycza im ich mieszkania.
- Jesteśmy najemcami bez żadnych praw, czyli będziemy płacili czynsze, jakie deweloper nam wyliczy. Nie mamy dostępu do liczników, które wyliczają nam ciepło, wodę, czyli jesteśmy niewolnikami w swoich mieszkaniach
- oburza się inna mieszkanka, Grażyna Roszkowska.
Małgorzata Walczak
ag/ec