Z nielegalnej hodowli psów w Halinowie zniknęły zwierzęta, których nie udało się zabrać policji i Straży dla Zwierząt podczas poniedziałkowej interwencji. Do redakcji TVN Warszawa zgłaszają się kolejne osoby, które kupiły psy z halinowskiej hodowli.

Makabryczna hodowla psów pod Warszawą zlikwidowana
Trzymane w okropnych warunkach, chore, brudne i osłabione - Straż dla Zwierząt zlikwidował...
więcej»O sprawie informowaliśmy już w poniedziałek. Pani Agnieszka kupiła od Andrzeja S., właściciela "hodowli", szczeniaka rasy Golden Retriver.
- Psinka była nad wyraz spokojna, lekko wychudzona, brudna i strasznie brzydko pachnąca. Pepsi, bo tak miała na imię, od początku miała rozwolnienie. Myślałam jednak, że to stres związany z nowym otoczeniem - pisze. Kobieta, która wzięła pieniądze za psa, obiecała, że książeczkę zdrowia zwierzaka dośle pocztą.
"Odchodziła na moich rękach!"
Z każdym dniem Pepsi czuła się coraz gorzej. Weterynarze dziwili się, gdy pani Agnieszka twierdziła, że psiak był szczepiony. - Była chora na parwowirozę, zrobiliśmy z mężem wszystko co było w naszej mocy. Odchodziła na moich rękach, patrzyłam jak cierpi, patrzyłam ja, patrzył mój mąż, patrzył mój syn! To była trauma nie do opisania - opowiada jak męczył się zwierzak.

Lekarze walczą o życie psów. Nielegalna hodowla zamknięta!
Zgroza, makabra, niewyobrażalne okrucieństwo - tak internauci na forum tvnwarszawa.pl pis...
więcej»Andrzej S. sprzedawał psy bez rodowodu, szczepień czy jakichkolwiek badań jako całkowicie zdrowe. Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadzało - klient dostawała książeczkę zdrowia z pieczątkami i podpisami weterynarzy. - Pytani przez nas lekarze, których pieczątki i podpisy widniały w tych dokumentach, robili wielkie oczy ze zdziwienia. Większość pierwszy raz słyszała o tej hodowli - mówi Zbigniew Gruda ze Straży dla Zwierząt.
Fałszował książeczki zdrowia
Właścicielka Pepsi nie była jedyną oszukaną przez nieludzkiego "hodowcę". Dawał on sfałszowane książeczki zdrowia i sprzedawał psy jako szczepione. - Weterynarz powiedział, że szczepienie opisane w książeczce to jeden wielki blef. Sunia wcale nie była szczepiona. Była zarobaczona - twierdzi Agnieszka.
- Dostajemy mnóstwo podobnych zgłoszeń od klientów "hodowcy" - mówi Gruda.
Dwa lata więzienia
Teraz za swoje czyny właściciel hodowli odpowie przed sądem. Grozi mu do dwóch lat więzienia. - My możemy go oskarżyć tylko o fałszowanie dokumentów i niehumanitarne obchodzeni się ze zwierzętami. Wyższy wyrok może zapaść gdy jego klienci oskarżą go o to, że ich oszukał - mówi Gruda.

"Dwa lata w klatce o chlebie i wodzie dla tego człowieka"
Skandaliczne warunki w jakich trzymano psy z "hodowli" w Halinowie wywołały oburzenie wśró...
więcej» Wyroki są łagodne
Większość takich spraw kończy się wyrokami w zawieszeniu dla sprawców. Winę za to ponosi niedoskonałe prawo. - Można mieć 100 psów i wmawiać, że są to zwierzęta domowe, hodowane na własny użytek - mówi Diana Malinowska, inspektor Towarzystwa Ochrony Zwierząt.
Osoby prowadzące takie placówki można skazać praktycznie tylko, gdy pojawią się u niego wysokie dochody z nielegalnego handlu zwierzętami. W innych przypadkach sąd zwykle uznaje to za małą szkodliwość społeczną czynu.
To nie pierwszy raz
Cała sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że właściciel posesji w Halinowie już raz został oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. - Było to ok. dwa lata temu. Wtedy ten człowiek prowadził hotel dla zwierząt. Trzymał je w warunkach całkowicie niedostosowanych do ich potrzeb - opowiada Malinowska.
Wówczas interweniowało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Skończyło się na zamknięciu hotelu. - Nie sądziliśmy, że będzie na tyle bezczelny, że znowu zacznie robić to samo. Owszem, dostawaliśmy informacje o tym, że psy w Halinowie znów są męczone, ale gdy przyjeżdżaliśmy na miejsce wszystko wydawało się w porządku. A nie mogliśmy interweniować, bo nie mieliśmy do tego podstawy prawnej - opowiada Malinowska.
mwap/ec