W galarecie, smażony, po żydowsku - karp w różnej postaci gości na świątecznych stołach od wieków. Zanim jednak trafi na talerze, czarna ryba musi przebyć długą drogę. Jak wygląda taka podróż? Sprawdził w kolejnym odcinku "Odrobiny miasta" Witold Odrobina.
Co roku większość z nas przeprasza się z trochę niedocenianą rybką. Za karpiem ciągnie się opinia ryby niezdrowej, tłustej i lekko śmierdzącej mułem. Jak mówią specjaliści karp jest jedną z najzdrowszych ryb. - Wśród ryb słodkowodnych hodowanych w Europie jest zdecydowanie najzdrowszy - mówi prof. Andrzej Sinicki. - Zawiera bardzo zdrowe kwasy tłuszczowe Omega.
Dobra ryba musi mieć różowe skrzela i okrągłe, wypukłe oczy
Karp nie lubi wanny
Karp tylko z pozoru jest tłustą, pokojowo nastawioną rybką z wyłupiastymi oczami. - To bardzo wojownicze stworzenia - ostrzega prof. Sinicki. Nie warto więc ryzykować i przetrzymywać jej w wannie.
Tym bardziej, że będzie przez to staje się mniej smaczna. - Chlorowana woda zdecydowanie nie służy karpiom. Lepiej je zamrozić tuż po przyniesieniu ze sklepu - mówi Sinicki.
Różowe skrzela i wyłupiaste oczy
Jedna z największych w Polsce hodowli tych bitnych ryb znajduje się tuż pod Warszawą, w miejscowości Żabieniec. W okresie świąt karpie tonami są stąd wysyłane do sklepów. Jak wybrać najlepszą? - Dobra ryba musi mieć różowe skrzela i okrągłe, wypukłe oczy - opisuje idealną rybę prof. Sinicki.
Witold Odrobina
mwap/ec