Wizerunek jednego z największych zbrodniarzy XX wieku reklamuje imprezę muzyczną w klubie "Skłot" przy Ząbkowskiej. Mieszkańcy Pragi są zniesmaczeni, szefowie klubu uważają, że plakat jest zabawny. A prokuratura przypomina, że za wykorzystywanie symboli nazistowskich grozi kara do dwóch lat więzienia i zapowiada, że zbada sprawę.
Wizerunek tańczącego Adolfa Hitlera - tak wygląda plakat reklamujący imprezę "Melanż ostateczny" w klubie "Skłot" na ul. Ząbkowskiej.
"Z trudem to do mnie dochodzi"
Plakat nawiązuje do krążącej po sieci przeróbki filmu "Upadek", opowiadającego o ostatnich dniach życia Adolfa Hitlera. W wersji internautów zmieniono napisy dialogowe. Wynika z nich, że Hitler wraz ze swoimi podwładnymi rozmawia o kondycji warszawskich klubów. - To może być zabawne - uważa Kalina Koślińska z klubu "Skłot".
Nie wszyscy podzielają tą opinię. - Jestem tym po prostu ogromnie zaskoczony, zdumiony i z trudem do mnie dochodzi, że w roku 2010 może dojść do tego rodzaju publikacji - dziwi się Edmund Baranowski, uczestnik Powstania Warszawskiego.

"Baranki Boże" z sexshopu w warszawskim metrze
Po niebie nad Pałacem Kultury i Nauki płyną baranki. Sielski obraz całkiem poważnego forma...
więcej» Mogą być konsekwencje prawne
Za propagowanie nazistowskich symboli grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Dlatego Renata Mazur z prokuratury okręgowej w Warszawie ostrzega autora plakatu przed surowymi konsekwencjami.
- Każdy czyn, który znajduje się w kodeksie karnym jest przestępstwem i to już powinno wystarczyć do zastanowienia się nad takim zachowaniem - mówi. Prokuratura zapowiada, że przyjrzy się sprawie.
Te informacje dziwią organizatorów imprezy. - Ja o tym kompletnie nie wiedziałam - twierdzi Koślińska.
Leszek Dawidowicz
mwap/ec