Ponad 5 tys. osób wzięło udział w tegorocznej Manifie. Skandujący tłum przeszedł w samo południe ulicami Warszawy pod hasłem "Każda ekipa - ta sama lipa!". Nie obyło się bez kontrmanifestacji - pod Sejmem na uczestników Manify czekało kilkudziesięciu członków Młodzieży Wszechpolskiej. Policja zatrzymała pięć osób.
"Zdrowie naszych pań", "Donald, ty nas nie kochaj, ty nas szanuj" - takie hasła wznosili uczestniczki i uczestnicy Manify. Tegoroczny przemarsz miał zwrócić uwagę na to, że "każda kolejna koalicja rządząca pogarszała sytuację kobiet i była głucha na głos społeczeństwa".
Żądały praw
Uczestniczki Manify podkreślały, że kobiety od lat zmagają się z tymi samymi problemami.
- Żeby dostać wyższe stanowisko, są często molestowane i o tym się nie mówi, to jest przemilczane albo nasi kochani politycy chcą decydować o naszych brzuchach - skandowały kobiety.
Na transparentach pojawiły się postulaty przerwania przemocy wobec kobiet, refundacji zabiegów
in vitro, prawa do aborcji oraz wprowadzenia parytetów w wyborach a także rozdziału Kościoła od państwa. Więcej można przeczytać o nich w
Gazetce Manifowej.
Mężczyźni złem świata
Hasła skandowane podczas przemarszu były kontrowersyjne i zaczepne względem płci brzydkiej. - Jesteśmy za głupie na wolność! - krzyczały manifestantki. O całe zło obwiniały mężczyzn.
- Faceci mają zdecydowanie większe prawa. Nie pozwalają nam bronić swoich praw - powiedziała reporterowi TVN Warszawa jedna z uczestniczek przemarszu. W ciągu 20 lat Dzień Kobiet zmienił się ze święta, które symbolizowały goździki i przydziałowe rajstopy w dzień zażartej walki o swoje prawa.
| Ulicami Warszawy przeszła X manifa | fot. TVN Warszawa |
Pod Sejmem spotkały Wszechpolaków
Manifa przemaszerowała sprzed Pałacu Kultury przed Sejm, gdzie odbył się wielki finał i wyjątkowo spokojna kontrmanifestacja Młodzieży Wszechpolskiej. Ci skandowali z kolei do manifestantek: "Każda inna - wszystkie brzydkie!".
Pierwsza Manifa odbyła się w Warszawie 8 marca 2000 r. i wzięło w niej udział 200 osób. W tegorocznej manifestacji wzięło udział około 5 tys. osób. Jak poinformowała "Gazeta Stołeczna", policja zatrzymała pięć osób - anarchistów, którzy mieli przy sobie niebezpieczne narzędzia. Zdaniem policji - bo zdaniem uczestników demonstracji, zatrzymano ich po prostu za wygląd, a łańcuch, który miał zwrócić uwagę policji służył do przypięcia portfela.
Francuzki przykładem dla Polek
- Bywałam na wielu francuskich demonstracjach. Tam kobiety manifestują już od lat 60-tych. - opowiada Paulina Młynarska. - Chciałabym, żeby w Polsce też była taka zadyma, żeby kobiety poważnie potraktowały problem aborcji i
in vitro. Chcemy, żeby kobiety przyłączyły się do nas nawet nie jako feministki ale jako babki - zachęca. I wylicza: - W Polsce antykoncepcja nie jest refundowana, nie ma edukacji seksualnej w szkołach, jest zabroniona aborcja na życzenie, a jednocześnie jest na przykład za mało przedszkoli czy żłobków.
Filip Chajzer
staro/ec/myk/roody