Karetki pogotowia ratunkowego w niemal 80 procentach przypadków wzywane są z błahych powodów. Ratownicy przypominają, że nie zajmują się leczeniem, a ratowaniem zagrożonego życia i apelują o rozsądek, by w razie realnej potrzeby karetka zawsze zdążyła na czas. Oto kilka godzin z życia warszawskiego pogotowia ratunkowego.
Po karetki reanimacyjne warszawiacy dzwonią codziennie kilkaset razy - z bardzo różnymi problemami. Każde wezwanie trzeba potraktować poważnie, chociaż codziennie trzy z czterech takich wyjazdów okazują się być kompletnie niepotrzebne.
Jadą na sygnale, żeby "trochę ogarnąć" 
Karetka dojedzie w 8 minut
Nowa stacja pogotowia zacznie działać w marcu przy ul. Dorodnej 16 na Białołece - pisze "G...
więcej»
- Tłusty stolec, nieprzyjemny zapach moczu, nieprzyjemny zapach z ust, czkawka... - wylicza przyczyny wzywania karetki ratowniczka medyczna Magdalena Szulc.
- Kobieta została pokąsana przez komary i spuchły jej nogi. W związku z tym wezwała pogotowie ratunkowe - wspomina z kolei dr Marek Niemirski z warszawskiego pogotowia.
Reporter TVN Warszawa był świadkiem wezwania do mężczyzny z oznakami całkowitej utraty świadomości. Na miejscu okazało się, że jest świadomy. W jakim celu wezwał pogotowie? - Żebyście mnie trochę ogarnęli - odpowiada bezczelnie pijany mężczyzna.
Karetka jak taksówka
Kolejne wezwanie do rzekomo agresywnie zachowującej się pacjentki. Okazało się, że starsza kobieta w jest przykuta do łóżka, a karetkę wezwał mąż, bo liczył, że pogotowie zabierze żonę. Był bardzo niezadowolony kiedy okazało się, że nie ma takiej potrzeby.
Następna interwencja dotyczy kobiety z biegunką. - Okazało się, że pani od wczoraj ma biegunkę i ból brzucha. Wszystkie leki ogólnodostępne przyjęła, do lekarza się nie zgłosiła. Liczyła na to, że zawieziemy ją z Pragi do Szpitala Bielańskiego, bo tam ma lekarza prowadzącego - wyjaśnia Magdalena Szulc.
Leszek Dawidowicz
ec