Jazda ulicami stolicy wymaga pełnej koncentracji. Przekonali się o tym kierowcy, którzy w poniedziałek jechali ulicą Płowiecką. Na swojej drodze mogli napotkać nietypową przeszkodę. Tuż nad jezdnią wisiała spora belka. Kierowca jednego z autobusów nie zauważył jej i z impetem w nią uderzył - uszkodził swój pojazd. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

"Ciekawe zaniedbanie" to jednak "zaplanowane działanie"
Większość stołecznych kierowców zdążyła się już chyba przyzwyczaić do absurdów, które spot...
więcej» 
Zakaz wjazdu dla TIR-ów to zupełna fikcja
Rozjeżdżają asfalt i korkują ulice. Kierowcy TIR-ów za nic mają zakaz wjazdu do miasta w g...
więcej»
System się uczy, kierowcy... są bezkarni
Po wybudowaniu zbyt niskiego tunelu pod rondem Zesłańców Syberyjskich, miasto wydało kolej...
więcej»Przeszkoda pojawiła się o świcie. Reporter TVN Warszawa natknął się na nią przypadkiem, w drodze na rondo Marsa. - Jak tylko pojawiliśmy się na miejscu zacząłem dzwonić, żeby powiadomić odpowiednie służby, ale przed godz. 7 rano ciężko było się do kogoś dodzwonić - opowiada Łukasz Wieczorek.
W końcu na miejscu pojawili się pracownicy pobliskiej budowy. Belki jednak nie zabezpieczyli, tylko poinformowali, że zaraz ktoś przyjedzie. - Zaraz ktoś od nas to zabezpieczy - poinformował jeden z nich.
Zanim jednak na miejsce przybyli fachowcy doszło do kilku niebezpiecznych sytuacji.
Rura na drodze kierowców
Kierowcy, oślepieni słońcem, przeszkodę zauważali dopiero w ostatniej chwili. Jeden z nich - prowadzący autobus - uderzył w nią z impetem. Wszystko wyglądało bardzo groźnie - mogło skończyć się tragicznie. Na szczęście nikomu nic się nie stało. - To była chwila. Wcześniej kierowcy zwalniali, omijali tą rurę. Kierowca tego autobusu nawet nie zwolnił - dodaje Wieczorek.
Jak się okazuje, ktoś wcześniej uszkodził bramkę, która służy kierowcom TIR-ów do określenia, czy ich pojazdy nie są zbyt wysokie, aby przejechać daną trasą.
"To przez kierowców"
Kierownik budowy węzła Marsa bezradnie rozkłada ręce. Nie ma tygodnia, żeby kierowcy tirów nie niszczyli bramki.
- Autobus uderzył, ponieważ bramka została zerwana wcześniej przez kierowcę, który nie podporządkował się oznakowaniu – tłumaczył kierownik kontraktu, Zenon Kozdrowicki.
Nienajlepsze oznakowanie
Andrzej Łuczycki, wojewódzki inspektor transportu drogowego problem zna. Nie raz na miejsce wysyłał swoich kontrolerów. Z ich relacji wynika, że brakuje nie tylko zdrowego rozsądku kierowców, ale również można by poprawić oznakowanie w tym rejonie. - Wydaje się, że dużo wcześniejsze oznakowanie, poprawiłoby sytuację – ocenia.
Do bramki przy ulicy Płowieckiej nie powinien dojechać żaden kierowca, którego samochód ma powyżej 3 i pół metra wysokości. Kierowca takiego auta powinien skręcić już kilkaset metrów wcześniej. O czym informuje znak przed ulicą Zamieniecką.
Potrzebne specjalne czujki
Podobne problemy były w Al. Jerozolimskich. Zarząd Dróg Miejskich musiał zainstalować specjalne urządzenia. Przed tunelem pod rondem Zesłańców Syberyjskich są specjalne czujniki, znaki i wyświetlacze. Informują kierowców tirów, że nie zmieszczą się w tunelu. Odważnych kierowców wciąż jednak nie brakuje.
- Zdarza się, że kierowcy jakby nie rozumieli, nie widzieli jak wysokim jadą samochodem i strącają czasami znaki – rozkłada ręce rzecznik ZDM, Adam Sobieraj.
Łukasz Wieczorek
mdaw/par