To było jak wyrok: złośliwy nowotwór mózgu. Życie 18-letniego Maćka w jednej chwili obróciło się w gruzy. Chłopak nie przestał jednak walczyć. Szansą okazały się zabiegi we Francji. NFZ zapłacił za nie, ale leczenie nie jest jeszcze zakończone. Chłopca czeka 5 letnia kosztowna rehabilitacja.
- Grałem w piłkę, chodziłem do szkoły, miałem ambitne plany na przyszłość, czułem jakby wszystko się zawaliło w jednej chwili - mówi Maciej Jastrzębski. Marzenia o sporcie młodego piłkarza runęły wraz z diagnozą lekarzy. Diagnozą, która w pierwszej chwili brzmiała jak wyrok - złośliwy, rzadki rak mózgu. Guz wielkości mandarynki.
Dwie operacje nic nie dały
Każda wizyta w szpitalu przynosiła rodzicom Maćka coraz gorsze wiadomości. Dwie operacje nic nie dały. - Nowotwór jest złośliwy miejscowo nie robi przerzutów tylko cały czas rośnie - mówi załamany Dariusz Jastrzębski, ojciec Maćka.
Kosztowna rehabilitacja
Jedyną szansą dla chłopca okazał się wyjazd do Francji i naświetlanie specjalną wiązką protonową. Za zabiegi zapłacił NFZ. Za pół roku ma się okazać czy zabieg był skuteczny, a przez 5 najbliższych lat Maciek musi jeździć do Paryża na rehabilitację. Takie wyjazdy to dla rodziców Maćka ogromny wydatek i bez pomocy innych ludzi na pewno sobie nie poradzą.
Każda pomoc jest dla nich ważna, bo chcą żeby chłopiec mógł wrócić na boisko. Na razie może tylko patrzeć, jak grają jego rówieśnicy.
Jak pomóc Maćkowi? Sprawdź na stronie klubu sportowego Marcovia
bf/roody