Do szkoły, do pracy lub na spotkanie ze znajomymi. Bez względu na to, jaki jest cel naszej podróży większość warszawiaków jest w ciągłym pędzie. A gdy pojawiają się nerwy "wychodzi" również brak kultury. Przepychanki, wyzwiska, czy obelgi to często norma. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego. - Ostatnia awaria w metrze pokazała, że ludzie w takich sytuacjach zachowują się zupełnie nieracjonalnie - ocenia rzecznik metra, Krzysztof Malawko. Tak samo myślą widzowie i internauci TVN Warszawa.

"Deptali sobie po głowach, wyzywali się nawzajem"
W godzinach szczytu nerwy czasem puszczają. Nie trzeba do tego nawet awarii metra. A jak j...
więcej»Jeden z naszych internautów nie mógł się nadziwić, dlaczego wśród pasażerów pojawiło się tak dużo negatywnych emocji, kiedy w metrze zepsuł się jeden pociąg: - Banalna awaria wystarczyła, by z pozoru kulturalni ludzie stracili wszelkie hamulce - napisał na platformę Kontakt 24. - Gdy po kilkunastu minutach oczekiwania podjechał w końcu skład ludzie deptali sobie po głowach, wyzywali się nawzajem. Przepychali się, miażdżyli - opisywał ze szczegółami.
W sondzie umieszczonej na portalu
tvnwarszawa.pl prawie 80 proc. internautów oceniło, że warszawiakom po prostu brakuje dobrego wychowania. Zaledwie kilka proc. z nich twierdzi, że podróżując komunikacją jesteśmy kulturalni.

Żebracy w komunikacji miejskiej
- Walczymy z tym zjawiskiem, ale to walka z wiatrakami. Dlatego apeluję, by nie dawać pien...
więcej» Tracą głowę
Zdziwienia nie kryje również rzecznik metra. - W takich sytuacjach brakuje kultury i empatii - podkreśla Krzysztof Malawko. Jego zdaniem, gdy dochodzi do awarii lub opóźnienia pasażerowie zachowują się kompletnie nieracjonalnie i nie zwracają uwagi na komunikaty z głośników, nadawanych przez pracowników metra. - Staramy się edukować. Mamy system, który informuje pasażerów, jak się zachować w sytuacjach niestandardowych. Mimo to, ludzie w nerwach przestają słuchać - podkreśla rzecznik.
Wszystko przez pośpiech...
Mimo, że metro w godzinach szczytu kursuje co 2 min 50 sekund, to część pasażerów zachowuje się tak, jakby dostanie się do danego składu to była walka "na
śmierć i życie".
Skutki pośpiechu są czasem opłakane. - Nie brakuje kontuzji. Pamiętam wiele sytuacji, gdy ktoś znalazł się między wagonem, a peronem - podkreśla Malawko.
Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, gdy pasażerowie w ostatniej chwili wbiegają do wagonów. - Nie raz zdarzało się, że ktoś został przycięty, bo motorniczy zwyczajnie nie widział pasażera - mówi rzecznik metra. Jego zdaniem wypadki zdarzają się także podczas przeskakiwania przez bramki, znajdujące się przy wejściu na perony podziemnej kolejki.
... i brak manier
Małgorzata Koszelew ze Szkoły Etykiety Finesse uważa, że warszawiacy są dla siebie bardzo dokuczliwymi pasażerami. Głośne rozmowy przez telefon komórkowy, lub niedyskretna wymiana zdań w autobusie lub tramwaju to najlepsze przykłady. Nagminne jest również zjawisko tzw. "wyścigu do wolnego miejsca", w którym uczestniczą zarówno młodzi, jak i starsi pasażerowie.
| Brakuje nam dobrych manier | fot. TVN Warszawa |
mdaw/mz