Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

"Deptali sobie po głowach, wyzywali się nawzajem"

09:22 02.09.2009 / TVN Warszawa
"Deptali sobie po głowach, wyzywali się nawzajem"
Tłum próbował zmieścić się w wagonachfot. Lech Marcinczak / TVN Warszawa
W godzinach szczytu nerwy czasem puszczają. Nie trzeba do tego nawet awarii metra. A jak już do niej dojdzie? Wtedy warszawiakom zdarza się tracić kontrolę nad swoim id. Jeden z naszych internautów nie może się nadziwić, jakie emocje obudziły się w tłumie czekających na peronie pasażerów, kiedy w metrze zepsuł się jeden pociąg: - Banalna awaria wystarczyła, by z pozoru kulturalni ludzie stracili wszelkie hamulce - napisał na platformę Kontakt 24.
Poranna awaria w metrze
Spóźnienie, nerwy i tłok na peronach - metro nie mogło sobie chyba wybrać gorszego momentu...
więcej»
- Jechałem metrem z Młocin do Dworca Gdańskiego - relacjonuje internauta. -Na stacji okazało się, że metro ma kilkuminutowe opóźnienie. Na peronie był tłum ludzi. Podjechał wagonik. WSZYSCY wsiedli. Deptali sobie po głowach, wyzywali się nawzajem. Przepychali się, miażdżyli. Z każdą stacją do wagonika wsiadało coraz więcej ludzi.

"Nie chcieli wypuścić kobiet z dziećmi"

- Na kolejnych stacjach będący w środku chcieli wysiąść. Niestety natłok ze strony wsiadających był ogromny. Nikt praktycznie nie mógł wysiąść - pisze internauta i kontynuuje: - Wagoniki były przeciążone. Dyspozytor nadawał komunikat "proszę nie opóźniać odjazdu pociągu".

"Ludzie" (internauta konsekwentnie bierze ten wyraz w cudzysłów) zaczęli się poszturchiwać, wykłócać. Na stacji Świętokrzyska dwie panie z wózkami zażądały zwolnienia miejsca przez innych. Posypały się wyzwiska w ich stronę, pani wózkowe zablokowały drzwi wagonika i powiedziały, że nigdzie nie pojedzie. Interweniował maszynista, który wyszedł na zewnątrz prosząc żeby ustąpić miejsca paniom z wózkami. Ludzie z wagonika zaczęli obrzucać wyzwiskami maszynistę, każąc mu jechać dalej.

"Wyperfumowani, eleganccy..."

Internauta kończy swoją relację refleksją, zwracając uwagę, że awantury wcale nie wywołali chuligani: - Wszyscy byli pięknie ubrani i wyperfumowani, tacy kulturalni i eleganccy. Ale to tylko pozory, tak naprawdę to tłum bezrozumnych egoistów. Myślących tylko o sobie samych, nie potrafiących uszanować niczego i nikogo - komentuje internauta. - Widziałem już różne podobne sytuacje w Warszawie (tramwaj, autobus), jednak nigdy nie było to zjawisko takiej skali.

W piątkowym "Witaj Warszawo!" sprawdzimy, jak wygląda Savoir vivre warszawiaków. Oglądaj TVN Warszawa od godz. 7.00 rano.

mz
« powrót