Trzy złote - tyle kosztuje przejechanie 100 kilometrów ekologicznym samochodem zbudowanym w Pruszkowie. Auto jest tanie w eksploatacji, ale by stać się jego właścicielem trzeba zapłacić ponad 50 tysięcy złotych. Potem jednak możemy zapomnieć o wizytach na stacjach benzynowych, bo ten samochód ładuje się jak telefon komórkowy. Warszawski ratusz zapowiada budowę 114 punktów ładowania takich samochodów.

100 kilometrów za 3 złote
10 min - tyle zajmie ładowanie samochodu na nowych stacjach do ładowania elektrycznych aut...
więcej» Produkcja ekologicznych samochodów elektrycznych w podwarszawskim Pruszkowie już ruszyła. I choć auto wygląda skromnie, to jego cena skromna nie jest. A mimo to już są pierwsi chętni na ekologiczne samochody.
- Nie możemy mówić o sprzedaży rzędu tysięcy sztuk rocznie, bo ze względu na cenę będzie to niemożliwe, ale do końca tego roku co najmniej kilkadziesiąt egzemplarzy znajdzie swoich nabywców - zapewnia Mariusz Wnukiewicz z Impact Automotive Technologies.
Wygląda jak zabawka
- To nie jest krążownik szos więc po mieście chyba w sam raz... o ile go jakaś terenówka nie zmiażdży - oceniali w niedzielę potencjalni nabywcy auta.
Ale zainteresowanie jest. Eksperci są zgodni, że za kilka lat wszystkie wielkie koncerny będą oferowały auta o napędzie elektrycznym. Dlatego ekologiczne samochody z czasem będą tańsze. - W takiej codziennej eksploatacji taki samochód nam zupełnie wystarczy. Nawet jeżeli zasięg takiego auta przy jednym ładowaniu to 60, 80 kilometrów to przy codziennej eksploatacji zupełnie wystarczy przeciętnemu kierowcy - zapewnia Piotr Burchard czasopismo "Auto Świat"
Cztery i pół godziny na 100 km

Tramwajarze będą siać trawę
Tramwajarze będą siać trawę na torowiskach. Zieleń ma wytłumić hałas jadących tramwajów i ...
więcej» Samochód elektryczny ma duże szanse na rynku motoryzacyjnym dlatego, że jest oszczędny. Porównując: przejechanie 100 km na najtańszej bezołowiowej benzynie kosztuje około 36 złotych, na gaz około 18 złotych. A na prąd to tylko 3 złote za 100 km, czyli 12 razy mniej niż za ropę.
Najdroższa w całej konstrukcji jest bateria, ładowana jak zwykły telefon komórkowy. Naładowanie baterii od 0 do 100 procent pojemności ze zwykłego gniazdka domowego trwa cztery i pół godziny.
Nowe stacje... elektryczne
W dużych stolicach europejskich, obok stacji benzynowych istnieją stacje do ładowania samochodów. Warszawa nie chce być w tyle, więc za pieniądze Unii planuje uruchomienie 114 takich punktów ładowania.
- Chcemy, żeby te miejsca napełniania baterii samochodów elektrycznych były przy stacjach metra, przy urzędach dzielnicy i w innych centralnych punktach Warszawy - zapowiada Leszek Drogosz z biura infrastruktury w ratuszu.
Tradycyjne auta ostatnio sprzedają się coraz gorzej. Ale słaba sprzedaż klasycznych aut nie zniechęca producentów ekosamochodów. Eksperci przewidują, że do 2012 roku co dziesiąty wyprodukowany samochód będzie miał napęd elektryczny. Podwarszawski Pruszków będzie miał w tym swój udział. Być może stanie się nawet polską stolicą samochodów na "baterie".
Cyprian Jopek
aq/roody