Mniej imprez, przedstawień i atrakcji, ale też odblaskowych gadżetów zwiększających widoczność na ulicy - dzielnice będą musiały ograniczyć wydatki na promocję. W budżecie zapisano na nią tylko 7 mln złotych - informuje "Życie Warszawy". Ratusz podpowiada: niech oszczędzają na jedzeniu dla oficjeli.
Prezydent Warszawy nakazała ograniczyć wydatki promocyjne w poszczególnych dzielnicach. Ale burmistrzowie nie mają z czego ciąć.
- Nasz budżet jest naprawdę znikomy - tłumaczy Sławomir Nosowicz, szef wydziału promocji na Ochocie. - Mamy 173 tys. zł na cały rok i ledwo wyrabiamy się w tej kwocie - dodaje.
Za te pieniądze dzielnica organizuje m.in. targi pracy dla mieszkańców, obchody rocznicy Powstania Warszawskiego, wybuchu II wojny światowej, a także zawody sportowe i pikniki dla najmłodszych.
Cięcia będą o tyle trudne, że najdroższe imprezy, takie jak np. koncert z okazji Dnia Europy, już się odbyły. Poza tym wiele umów, m.in. na wydawanie gazety "Bemowo News", zawarliśmy na cały rok.
Krzysztof Zygrzak, rzecznik dzielnicy Bemowo
"Przecież nie skasujemy naszej strony"
W tym roku Ochota zorganizowała też Mironalia - święto Mirona Białoszewskiego i ulicy Tarczyńskiej. Otworzyła multimedialną bibliotekę Przystanek Książka.
- Za niewielkie pieniądze zrobiliśmy więc bardzo dużo. Z czego więc tu ciąć? Przecież nie skasujemy strony internetowej, z której mieszkańcy dowiadują się, co się dzieje w dzielnicy - tłumaczy Nosowicz.
Zabiorą dzieciom odblaski?
Podobny problem mają władze Wilanowa. 153 tys. zł mogą wydać na ogłoszenia, reklamę imprez w mediach, udział w targach, zakup materiałów promocyjnych itd.
- Jeśli będziemy musieli zmniejszyć te wydatki, to z pewnością w każdej z tych pozycji obetniemy je proporcjonalnie - zapowiada rzecznik dzielnicy Małgorzata Franaszczak. - Problem w tym, że mamy tak mało pieniędzy, że nie bardzo jest co ciąć - dodaje.
Zamiast na dzieciach dzielnice mogą zaoszczędzić np. na kosztach wyżywienia VIP-ów podczas imprez. Dla dzieci pieniądze znaleźć się muszą, tym bardziej, że np. odblaski nie kosztują wiele.
Tomasz Andryszczyk, rzecznik Ratusza
Dzielnica zastanawia się nad zrezygnowaniem m.in. z odblaskowych gadżetów rozdawanych dzieciom, by były bardziej widoczne na ulicach. - A zamiast ośmiu przedstawień teatralnych dla dzieci podczas Wilanowskiego Lata Sztuki zobaczymy tylko pięć - dodaje Franaszczak.
Bogaci nie mają lepiej
Sytuacja wcale nie wygląda w dzielnicach, które na promocję mają więcej pieniędzy, jak np. Bemowo z niemal dwumilionowym budżetem.
- Cięcia będą o tyle trudne, że najdroższe imprezy, takie jak np. koncert z okazji Dnia Europy, już się odbyły - tłumaczy rzecznik dzielnicy Krzysztof Zygrzak. - Poza tym wiele umów, m.in. na wydawanie gazety "Bemowo News", zawarliśmy na cały rok - dodaje.
Urząd dzielnicy planuje więc zaoszczędzić na ogłoszeniach prasowych i reklamach. Nie będzie również produkował nowych gadżetów. - Z pewnością skasujemy też część imprez - przyznaje Zygrzak. - Jakąś kwotę na tym uda się zaoszczędzić, ale na pewno nie będą to wielkie sumy.
Dla dzieci pieniądze muszą się znaleźć
Tymczasem władze miasta zapewniają, że nie chodzi im o oszczędności kosztem najmłodszych.
- Zamiast na dzieciach dzielnice mogą zaoszczędzić np. na kosztach wyżywienia VIP-ów podczas imprez - przekonuje rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. - Powinny się zastanowić też nad sensem drukowania tekstów promujących nie tyle dzielnice, co ich władze. Dla dzieci pieniądze znaleźć się muszą, tym bardziej, że np. odblaski nie kosztują wiele - dodaje.
bolo/roody