Kostek - tak nazywa się pies, który przez kilkanaście godzin błąkał się w tunelu metra. Właścicielka odebrała go właśnie ze schroniska na Paluchu. Informację o zaginionym znalazła na naszym portalu.
- Bardzo dziękuję portalowi tvnwarszawa.pl za pomoc w odnalezieniu Kostka! - mówi uradowana pani Natalia. - Tak się cieszę, że go znalazłam! Maluch ma dopiero rok i był bardzo przestraszony - dodaje wzruszona.
Trochę jak Lessie

Ten pies biegł za metrem
To cud, że nic mu się nie stało, bo błąkał się po tunelu metra przez kilka godzin. Jak uda...
więcej»Okazało się, że piesek wyskoczył z okna mieszkania, bo chciał odnaleźć swoją panią, która wyszła wieczorem do kina. Maluch nie wiedział, gdzie szukać swojej właścicielki. Zabłąkał się do metra, bo pamiętał, że jeździł tą trasą na spacery do lasu.
Po prostu szukał właścicielki
Kostek, tak bardzo przywiązany do opiekuna, wskoczył na tory metra, żeby podążać szlakiem pociągu. Zabłąkanego psa zauważyli około 3 w nocy pracownicy metra przy stacji Dworzec Gdański. Zaalarmowali ekopatrol, ale potem przez kilkanaście godzin nie mogli namierzyć kundelka. Udało się go zlokalizować dopiero około południa. Okazało się, że w tym czasie pies zdążył dotrzeć aż na Wilanowską.
Pies, który biegał za metrem
- To cud, że wcześniej nie potrącił go pociąg, ani nie poraził prąd - mówią strażnicy ekopatrolu. Żeby wydobyć zwierzę na powierzchnię, musieli najpierw na kilka minut wyłączyć trakcję elektryczną i wstrzymać ruch pociągów.
Trafił do schroniska
Pieska przewieziono do schroniska na Paluchu, gdzie został zbadany i zaszczepiony. Stamtąd odebrała go pani Natalia, zaraz po znalezieniu informacji na portalu tvnwarszawa.pl.
bf/mz/aq/roody