To cud, że nic mu się nie stało, bo błąkał się po tunelu metra przez kilka godzin. Jak udało się ustalić, przemykając pomiędzy kolejnymi składami, pokonał trasę z Dworca Gdańskiego, aż do stacji Wilanowska. Rezolutny kundelek na kilka minut zatrzymał nawet całe metro! Na powierzchnię wydobyli go dopiero strażnicy ekopatrolu.
Zabłąkanego psa zauważyli około 3 w nocy pracownicy metra przy stacji Dworzec Gdański. Zaalarmowali ekopatrol, ale potem przez kilkanaście godzin nie mogli namierzyć kundelka. Udało się go zlokalizować dopiero około południa. Okazało się, że w tym czasie pies zdążył dotrzeć aż na Wilanowską.
Pies, który biegał za metrem
- To cud, że wcześniej nie potrącił go pociąg, ani nie poraził prąd - mówią strażnicy ekopatrolu. Żeby wydobyć zwierzę na powierzchnię, musieli najpierw na kilka minut wyłączyć trakcję elektryczną i wstrzymać ruch pociągów.

Ekopatrol w akcji - fot. TVN Warszawa
Pies przeraził się strażników chyba bardziej niż huczących składów metra. Umykał im z podkulonym ogonem, aż w końcu dał się złapać i wsadzić do klatki.
Prawie jak Lampo
Funkcjonariusze ekopatrolu nie potrafili powiedzieć, jak zwierzę znalazło się w tunelu. Niewykluczone, że kundelek pozazdrościł podróży swojemu bardziej znanemu koledze z lektury Romana Pisarskiego. Albo naoglądał się węgierskich filmów...
Chętni do adopcji muszą poczekać
Pies trafił już do schroniska na Paluchu. - Ma się już dobrze, ale ciągle jest bardzo przestraszony - mówi Wanda Dejnarowicz, dyrektorka schroniska. - Ma 3-4 lata. Nazwaliśmy go Rex i czekamy, aż zgłosi się właściciel. Jeśli się nie pojawi psa będzie można zaadoptować - dodaje.
Rex spędzi w schronisku jeszcze 15 dni. Musi przejść kwarantanne i odpowiednie szczepienia. - Gdyby ktoś był zainteresowany przygarnięciem Reksia, zapraszamy w godzinach 8-20 - apeluje Dejnarowicz. - Można też dzwonić pod nr 22 846 02 36 - dodaje.

Piesek był przerażony - fot. TVN Warszawa
bf/mz