Czekający godzinami w kolejkach rodzice i dramatyczna walka o wolne miejsca - tak wygląda sytuacja z zapisami dzieci do stołecznych żłobków. W tej chwili na przyjęcie do nich czeka ponad 2 tys. dzieci. - Około 2013 roku ta sytuacja powinna być w znacznej części opanowana - zapowiadał wiceprezydent Włodzimierz Paszyński w studiu TVN Warszawa.
Jeszcze 10 lat temu w Warszawie było 100 żłobków. Systematycznie je zamykano i w tej chwili jest ich dwa razy mniej.
- Przez wiele lat żłobki likwidowano. My próbujemy to przełamać - tłumaczy Paszyński.
Do tej pory udało się zwiększyć liczbę miejsc w żłobkach o ok. 900.
- W 2005 r. na dzieci czekało ok. 2,5 tys. miejsc. Teraz jest ich już prawie 3,3 tys. Do tego dochodzi 50 miejsc wynajętych przez miasto w żłobku na Białołęce - mówi Paszyński.

Prawie jak w PRL: 17 godzin w kolejce społecznej do żłobka
Całą noc musieli czekać rodzice, by zapisać swoje dziecko do żłobka na ul. Skarżyńskiego n...
więcej» Miniżłobki remedium na brak miejsc?
Dużą zasługę w zwiększaniu liczby miejsc ma wprowadzany od zeszłego roku program miniżłobków. Są to filie dużych placówek, które mogą przyjąć zwykle ok. 30 maluchów.
- W ciągu najbliższych lat przeznaczymy na miniżłobki ok. 30 mln zł. W tym roku oddaliśmy do użytku jedną taką placówkę, do końca 2009 r. powstaną jeszcze dwie - zapowiada wiceprezydent.
Szybciej i taniej
Dlaczego właśnie miniżłobki mają się stać rozwiązaniem problemu braku miejsc dla dzieci?
- Budowa nowych placówek jest koszto- i czasochłonna. Miniżłobki powstają znacznie szybciej i są tańsze - tłumaczy Paszyński.
Budowa trzech miniżłobków to koszt ok. 2 mln zł. Dla porównania tradycyjna placówka, która pomieści tyle samo dzieci, to wydatek kilkunastu milionów.
mwap/roody