Opóźnione pociągi, zablokowane kolejki WKD, straty finansowe i zdenerwowani pasażerowie - taki jest bilans wtorkowego strajku kolejarzy. Związkowcy przez półtorej godziny blokowali tory w okolicach Dworca Zachodniego, wstrzymując tym samym ruch kilkudziesięciu pociągów.

Będą zwracać pieniądze za strajk
PKP zamierza zwrócić pasażerom za straty poniesione w wyniku wtorkowego protestu związkowc...
więcej»Blokada Dworca Zachodniego skończyła się punktualnie - o 13.00. Chwile póżniej pierwsze składy wjechały na Dworzec Zachodni, ale utrudnienia trwały jeszcze wiele godzin.
Blokada Zachodniego
W ostatniej chwili kolejarze poinformowali, że ustawią się na Dworcu Zachodnim, a nie jak wcześniej zapowiadali na Warszawie Centralnej - informował reporter TVN Warszawa Filip Chajzer. Ponad trzystu związkowców NSZZ "Solidarność" zablokowało wąskie gardło torów Dworca Zachodniego w stronę Warszawy Centralnej i ruszyło przed siebie.
W trosce o pasażerów
Bilety zakupione na pociągi w czasie strajku można było zamienić lub oddać do kasy. Można było także skorzystać z pociągu innej kategorii, na przykład zamiast osobowego pojechać pospiesznym. Wszystkich informacji udzielały infolinie:
(22)511-60-03, (22)94-36 i
(42)94-36.
Na godz. 12.00 i 14.00 sztab antykryzysowy Grupy PKP zapowiedział briefingi w związku z protestami na Dworcu Zachodnim. Zatrzymane pociągi były ogrzewane, a pasażerowie dostali gorącą herbatę.
Ostateczne środki
- To jest już trzeci etap. Nie pomogły żadne pisma, nie pomogły pikiety pod Ministerstwem PiPS, nie pomogły pikiety pod Urzędem Rady Ministrów, nie pomogły pikiety pod Sejmem. Więc co nam pozostało? Teraz już tylko Warszawa Centralna - mówił reporterowi TVN Warszawa Stanisław Kokot, kolejarz z NSZZ Solidarność.
PKP: protest jest nielegalny
PKP mówi, że straty spowodowane protestem mogą wynieść kilkadziesiąt lub nawet kilkaset tysięcy złotych. - Skutkami finansowymi protestu będzie obciążony związek, który organizuje ten nielegalny protest - dodaje Wrzosek.
O co walczą?
Kolejarze protestowali przeciwko rządowym planom pozbawienia ich prawa do wcześniejszych emerytur. Związkowcy "Solidarności" na wtorkowym paraliżu nie poprzestaną.
- Nie walczymy przeciwko pasażerom, tylko przeciw ustawie - powiedział na antenie TVN24 Henryk Grymel. - Wybraliśmy najmniej uciążliwe godziny dla pasażerów - zaznaczył.
Nie walczymy przeciwko pasażerom, tylko przeciw ustawie.
Henryk Grymel, NSZZ "Solidarność" kolejarzy
Weto prezydenta ostatnią szansą?
- Zaraz po naszej akcji udajemy się do pana prezydenta z petycją o zawetowanie ustawy - mówi szef związkowców. - Tylko weto prezydenckie jest dla nas wyjściem - dodaje.
Zdaniem Grymela eskalacja protestu jest konieczna, bo rząd nie liczy się ze związkowcami. Jeśli ich działania nie przyniosą skutku, nie wykluczają strajku generalnego.
Filip Chajzer
myk/ec/roody/bolo