Reklamować dyskotekę plakatem z Hitlerem? Skąd wziął się w ogóle tak kontrowersyjny pomysł? - zastanawiają się warszawiacy. Z internetu - brzmi odpowiedź.

Hitler zaprasza na dyskotekę
Wizerunek jednego z największych zbrodniarzy XX wieku reklamuje imprezę muzyczną w klubie ...
więcej» 
Przeprasza za plakat z Hitlerem
- Jesteśmy jak najbardziej dalecy od jakiegokolwiek uwielbienia czy propagowania III Rzesz...
więcej» Wszystko zaczęło się od dramatycznej sceny kończącej film "Upadek", w której Adolf Hitler, w berlińskim bunkrze dowiaduje się o katastrofalnej sytuacji militarnej. Ta bardzo charakterystyczna scena zrobiła niezwykłą furorę internecie - w serwisie wideo YouTube znaleźć można dziesiątki parodii zrobionych w ten sam sposób: do sceny z filmu dołożone są napisy z dialogami na zupełnie inny temat.
To nie polski pomysł - filmy robione są w różnych językach i dotyczą najróżniejszych wydarzeń. Tak więc Hitler dowiadywał się już o rozpadzie zespołu Oasis, premierach kolejnych części gry komputerowej "Call of Duty", pobiciu rekordu świata w biegu na 100 metrów czy spadku Górnika do drugiej ligi albo obowiązkowej maturze z matematyki. Był nawet film, w którym dowiadywał się, że w internecie robią o nim głupie filmy i decydował się zrobić własną przeróbkę.
Pierwsza warszawska parodia pojawiła się po bitwie o KDT, ale prawdziwą furorę zrobił film, w którym Hitler dowiadywał się o pożarze Jadłodajni Filozoficznej. Wściekał się, że nie ma już gdzie imprezować, narzekał na inne kluby i drwił z ich publiczności. Wspólnie ze swoimi oficerami decydował, gdzie iść na imprezę. Padło na klub Kamieniołomy. I właśnie tego miejsca dotyczyła kolejna parodia, która w sieci pojawiła się w okolicy sylwestra. Tym razem nie były to już sceny w bunkrze, leczy kilka innych fragmentów "Upadku". A Hitler odwiedził imprezę właśnie w Kamieniołomach.
Oba filmy były niezwykle celne - zawierały ironiczne opisy klubowej publiczności, odwoływały się do autentycznych imprez, puszczanych w klubach piosenek. Autor z pewnością bywa w nich regularnie. Filmy zrobiły w sieci spektakularną karierę - setki osób wysyłały je sobie m.in. w serwisie społecznościowym Facebook. O ich zasięgu najlepiej świadczy to, że sami właściciele Kamieniołomów napisali w minionym tygodniu na swoim profilu, właśnie na Facebooku, że w ostatnich dniach setki gości witają się z nimi cytatami z parodii. Określenie "epicki melanż" momentalnie weszło do codziennego języka bywalców warszawskich klubów, podobnie jak zapowiedź, że na imprezie "będzie pi...cie" (w filmie zilustrowane sceną eksplozji w czasie dancingu).
Parodiowanie "Upadku" to jeden z tysięcy internetowych memów, których popularność przekracza granice administracyjne. Nie narodził się w Polsce, ale trafił także do nas. Ma formę parodii i z początku rzeczywiście nie miał nic wspólnego z propagowaniem nazizmu.
Ale z chwilą, gdy Hitler pojawił się na warszawskich ulicach w formie plakatu, nawias internetowej parodii zniknął. Zostało osłupienie tych, którzy nie spędzają nocy w klubach, a dni w internecie. Dla nich Hitler wciąż jest symbolem zła, z którego drwić nie wolno w żadnych okolicznościach.
Karol Kobos