Marki chcą przypomnieć mieszkańcom, jak kiedyś dojeżdżali do Warszawy. Miasto szykuje się do sprowadzenia z sochaczewskiego muzeum lokomotywy, która ciągnęła wagony na trasie wąskotorowej kolejki ze stolicy do Marek i Radzymina. Mało kto wie, ale parowozy dojeżdżały do Mokotowa, a nawet Belwederu.
Miłośnicy kolei uratowali ostatnią kolej wąskotorową w aglomeracji warszawskiej. Wąskotorowe kursowały nie tylko na trasie z Warszawy do Tarczyna, lecz również do wielu podwarszawskich miejscowości. Dla tysięcy mieszkańców tych był ważny środek lokomocji. Część linii funkcjonowało jeszcze w latach 70-tych.
- Zostały zlikwidowane na początku lat 70-tych, bo po prostu ciuchcia nie mogła wygrać z PKS czy z transportem samochodowym i tak musiało się stać - wyjaśnia Janusz Sędzicki z Piaseczyńskiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej.

Sztuka ulicy... na kolei
Zwykle graffiti na stacjach kolejowych jest traktowane jako akt wandalizmu. Tym razem jedn...
więcej» Kiedyś codzienność, dziś atrakcja turystyczna
Choć transport wąskotorowy to już historia, nadal stanowić może jednak nie lada atrakcję turystyczną. Dzięki Piaseczyńskiemu Towarzystwu Kolei Wąskotorowej kolejka nadal jeździ na trasie Piaseczno-Tarczyn. Znalazł się sponsor i co niedzielę o 11.00 pociąg wyrusza w trasę po wąskich torach.
- My jesteśmy zachwyceni, ponieważ dzieci nie znają pociągów, bo my mieszkamy w Meksyku - zdradza Natalia, pasażerka kolejki. - U nas nie ma pociągów, tylko są towarowe, a osobowe to tylko takie malutkie w centrach handlowych. Więc taki pociąg to jest rewelacja - dodaje.
Marki upamiętnią wąskotorówkę
Jeszcze 36 lat temu ulicą Radzymińską jeździła kolej wąskotorowa, która przewoziła mieszkańców z Warszawy do Marek i dalej do Radzymina. Po kolejce nie ma już śladu, ale niedługo się to zmieni.
Pasjonaci remontują zniszczoną lokomotywę w niezwykłym tempie, pracując po kilkanaście godzin na dobę. Prace w tajemnicy odbywają się w muzeum w Sochaczewie. Po renowacji parowóz pojedzie do Marek. - Bardzo interesuje mnie historia Polski. Pasjonuję się tym od zawsze. No i jest to dla mnie spełnienie - przyznaje Przemysław Król, który odrestaurowuje lokomotywę.
Tym samy spełniają się marzenia władz Marek. 31 sierpnia w 36. rocznicę ostatniego kursu kolejki mareckiej do miasta wróci lokomotywa. - Pragniemy w ten sposób przypomnieć rozdział pięknej historii naszego miasta - zapewnia Janusz Werczyński, burmistrz Marek.
- Próbujemy zrobić tak, żeby jak najwięcej części tego parowozu zostało oryginalnych, czyli uratować to, co się tylko da - tłumaczy Grzegorz Baran, który odrestaurowuje lokomotywę.
Łukasz Wieczorek
myk/ec