Zakochana bez wzajemności pacjentka grozi chirurgowi okaleczeniem. To nie scenariusz filmu, ale sytuacja z życia wzięta. A dokładnie z Warszawy, gdzie jedna z pacjentek już od pięciu lat szykanuje swojego byłego lekarza na forach internetowych i przesyła mu listy z pogróżkami. Sprawą zajmuje się już prokuratura.
"Wyobraź to sobie realnie. Popatrz na swoje dłonie, przydatne, prawda? A teraz w obydwu zegnij palce, o tyle Ci zostanie. Warto? Chirurg w kwiecie zawodowego wieku bez palców. Nie przyszyją Ci ich bo sama wrzucę je do Wisły. I co wtedy zrobisz?" - to jeden z listów, jakie otrzymuje od kilku lat Adam Sidorowicz, chirurg.
Popatrz na swoje dłonie, przydatne, prawda? A teraz w obydwu zegnij palce, o tyle Ci zostanie. Warto? Chirurg w kwiecie zawodowego wieku bez palców.
Trwają czynności wykonywane przez policję. Przedmiotem tego postępowania są groźby karalne oraz publiczne rozpowszechnianie treści pornograficznych.
Marta Białobrzeska, Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola
Miłosna obsesja
- Pacjentka miała niewielki problem medyczny, otrzymała receptę, otrzymała zalecenia - mówi o znajomości z kobietą lekarz. - Zaczęły się wiadomości, w których wyznawała swoje uczucia kierowane do mnie - dodaje.
Korespondencji ze słowem kocham w roli głównej, erotycznych wynurzeń zaczęło przybywać w zastraszającym tempie: "W moim zaułku serca siedzi miłość i uwielbienie do ciebie..." - pisała kobieta. Wirtualna miłość przerodziła się jednak w obsesję.
Szykanowany w sieci
- Kiedy wpisze się moje imię i nazwisko w wyszukiwarkę, wyskakują wszystkie opinie na mój temat. Obok mojego imienia i nazwiska pornograficzne zdjęcia, określenia mnie jako bandyty, oszusta łapówkarza - mówi lekarza. Twórczość Marty P. można liczyć w tysiącach - nowych profili na portalach społecznościowych, komentarzy, maili.
Jest bezkarna
- Najgorsze na dzień dzisiejszy jest to, że jest praktycznie bezkarna - podkreśla Rafał Rogalski, adwokat lekarza. Mecenas, po zapoznaniu się ze sprawą, od razu o wszystkim powiadomił prokuraturę.
Prokuratura Rejonowa na Woli, która bada sprawę niewiele może powiedzieć.

13 zarzutów za miłość do dentystki
Wyrwała mu ząb i zszyła dziąsło, a on ją pokochał. Za mocno. Stanął za to przed sądem - to...
więcej» 
Uprowadzili, pobili i skuli łańcuchem lokatora
Ryszard T. wraz z 16-letnim synem i jego rówieśnikiem, uprowadzili mężczyznę wynajmującego...
więcej»
- Trwają czynności wykonywane przez policję. Potwierdza jednak wątki badane w tej sprawie - informuje Marta Białobrzeska z prokuratury. - Przedmiotem tego postępowania są nie tylko groźby karalne wypowiadane wobec pana pokrzywdzonego, ale także publiczne rozpowszechnianie treści pornograficznych - dodaje.
Tajemnicza Marta P.
Z Martą P. reporter TVN Warszawa wielokrotnie próbował się skontaktować. Niestety telefon nie odpowiadał. Również jej rodzice nie chcieli rozmawiać.
Marta P. zostawiła jednak ślad w internecie. Podszywając się pod Adama Sidorowicza zamieściła w jednym z portali społecznościowych informację o wizycie reportera:
"W TVN Warszawa film z Sidorowiczem w roli głównej. Niestety inni aktorzy zrezygnowali z tego niskobudżetowego arcydzieła. Zagrał jedynie płot i elewacja frontowa."
Problem dla serwisów społecznościowych
Serwisy społecznościowe, które są głównym miejscem twórczości Marty P., mają spory problem. Fałszywe profile, nowe wątki na forach dotyczące warszawskiego lekarza są dobrze znane administratorom serwisów - ale jak sami przyznają całego internetu skontrolować nie sposób.
Taka osoba jest nieszczęśliwa i jeśli jej się nie pomoże, będzie niestety niosła nieszczęście dalej.
- Wszystkie te treści, które udaje nam się zlokalizować usuwamy jak szybko się da - mówi Arvind Juneja z serwisu Goldenline.pl. - Ale jeżeli ktoś komuś chce zaszkodzić, wszystkie takie problemy powinny być rozwiązywane, zarówno przez sąd jak i przez policję - zastrzega.
Cierpi cała rodzina
- Taka osoba jest nieszczęśliwa i jeśli jej się nie pomoże, będzie niestety niosła nieszczęście dalej - tłumaczy zachowanie kobiety Dorota Lazar, psycholog.
Cierpi także rodzina doktora Sidorowicza. Mimo tego, starają się trzymać razem.
- Zdajemy sobie sprawę ile dla siebie znaczymy i że możemy na sobie polegać - mówi Magda, żona lekarza. - To jest jakaś tam nasza codzienność. Czasami tylko dociera do mnie, że ta nasza codzienność jest inna niż pozostałych ludzi - przyznaje.
Kuba Sito
aq/par