Miały być koncerty, wystawy, rejsy czyli czteromiesięczny, nadwiślański festiwal "Przemiany". Wciąż nie wiadomo jednak, kto i za jakie pieniądze podejmie się jego organizacji. Animatorzy kultury coraz częściej mówią o porażce ratusza w ożywianiu brzegów rzeki.
W 2009 roku festiwal zgromadził ponad 150 tys. warszawiaków. W tym roku miało być lepiej, a program miał być ciekawszy. Miał o to zadbać jeden organizator, wyłoniony w miejskim konkursie. Ale na początku kwietnia okazało się, że wszystkie organizacje, które w nim wystartowały, złożyły wnioski z błędami.

Zobacz most Północny z pokładu statku na Wiśle
Poza przebudową węzła u zbiegu Pułkowej i Wisłostrady, największa warszawska inwestycja dr...
więcej»Efekt? Na miesiąc przed rozpoczęciem "Przemian" konkurs unieważniono i nie wiadomo, kto ma być jego gospodarzem.
Plan awaryjny
Urzędnicy z biura kultury naprędce wymyślili, że zlecą organizację festiwalu jednej z miejskich instytucji. Polecenie przygotowania scenariusza trafiło więc do szefów Teatru Nowego, Teatru Studio i Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
- To instytucje, które po pierwsze nie mają doświadczenia w przygotowywaniu tego typu imprez, a po drugie miesiąc to za mało czasu na przygotowanie czteromiesięcznego festiwalu – przyznaje jednak jeden z pracowników biura kultury. Oczywiście anonimowo.
Podobnego zdanie jest Grzegorz Lewandowski, szef komisji dialogu społecznego i właściciel klubokawiarni Chłodna 25. - Wątpię, żeby teatry, które mają swoje repertuary i własne projekty, dały sobie radę z udźwignięciem tak dużego wydarzenia – mówi.

Kamiński w Warszawie "Piję wodę z Wisły"
W sobotę o 10 rano Marek Kamiński przycumował w Warszawie. Stolica jest jednym z przystank...
więcej» Brakuje wizji
Po decyzji o unieważnieniu konkursu, którą podjęła właśnie komisja do spraw dialogu społecznego, w organizacjach pozarządowych zajmujących się animacją kultury nad Wisłą zawrzało. Według nieoficjalnych doniesień z biura kultury, w zeszłym roku wnioski o dofinansowanie imprez też nie były wolne od pomyłek. Ale festiwal się odbył. Teraz padają zarzuty, że to właśnie Lewandowski storpedował miejski projekt.
- Miasto nie przygotowało się do tego festiwalu. Nie miało wizji, nie miało pomysłu. Musieliśmy podjąć taką decyzję, choćby z powodu przeszacowanych budżetów, które zawierały projekty. Jeśli np. koszt wynajęcia barki na jeden dzień organizacja oceniła na 50 tys. złotych, a takich dni w czasie festiwalu jest wiele, to taniej wyszło by kupić barkę. W razie audytu, okazało by się, że fundacje pieniądze musiałby zwracać – przekonuje Lewandowski.

Artyści rzucą się na Wisłę
Będą znikać, kamuflować się i aranżować w nietypowy sposób brzeg Wisły. 25 września odbędz...
więcej» Gigantyczny wkład własny
Lewandowski zauważa też jeszcze jeden problem. - Pomysł, by organizatorem Przemian była jedna fundacja, był nietrafiony. Jeśli np. umieszcza się tam zapis, że organizacje startujące w konkursie muszą mieć wkład własny w wysokości 20 procent, to w przypadku dwumilionowego budżetu festiwalu organizacja musiała by mieć kilkaset tysięcy złotych. A żaden ze startujących podmiotów nie ma takich pieniędzy – tłumaczy.
"Festiwal się odbędzie"
Tymczasem miejski pełnomocnik ds. Europejskiej Stolicy Kultury 2016, Ewa Czeszejko-Sochacka problemy bagatelizuje. - "Przemiany" się odbędą. Nie mogę jednak zdradzić jeszcze szczegółów, bo dopiero je dopinamy. Na początku przyszłego tygodnia ogłosimy, jak będzie wyglądał festiwal w tym roku – zapowiada w rozmowie z portalem tvnwarszawa.pl.
Swoje projekty przedstawiły już miastu Teatr Nowy i Teatr Studio. - Szczegółów zdradzić nie mogę, ale to oczywiste, że musieliśmy poprosić o pomoc organizacje, które startowały w konkursie. One mają bardzo dobre pomysły, a kiedy konkurs anulowano, straciły możliwość ich sfinansowania – mówi Ewa Cichowicz-Vedral z Teatru Nowego. - Jednak czekamy na ostateczną decyzję miasta, która ma zapaść w piątek – dodaje.
Wiosenne atrakcje Wisły
Wisła już wkrótce ma tętnić życiem i przyciągnąć tysiące warszawiaków. A to za sprawą atra...
więcej» Pomaga ministerstwo
Na szczęście część organizacji korzysta z różnych funduszy, nie tylko miejskich. Tak jest w przypadku Stowarzyszenia Edukacji i Postępu STEP. - Niezależnie od decyzji miasta planujemy działać artystycznie nad Wisłą. Będą rejsy, będziemy organizować warsztaty, m.in. we współpracy z ASP. Program będzie miał podobny charakter, jak w zeszłym roku – mówi Józef Żuk Piwkowski, wiceprezes STEP-u.
Animatorzy podkreślają jednak że, nie o to przecież chodziło. Festiwal miało prowadzić i finansować miasto, według spójnej wizji. Tej niestety ciągle brakuje.
Maciej Czerski, Marek Dawidowicz
roody