Zniecierpliwiony i napierający tłum, pięć bramek i tylko dwa czynne wejścia na peron. To codzienność pasażerów na stacji metra Wierzbno. Codziennie w godzinach szczytu, ktoś zdesperowany oczekiwaniem na wejście do metra - forsuje bramkę awaryjną. Tłum rusza, ale już następnego dnia - sytuacja się powtarza. Kiedy wreszcie będzie normalnie?

Metro już nie marnuje czasu na stacjach
Podróż metrem jest coraz szybsza. W styczniu znacznie skrócił się czas postoju składów na ...
więcej»Piątek godzina 16.00, kolejne tramwaje i autobusy przywożą setki pasażerów na stację metra Wierzbno. Tu, chcieć niestety nie znaczy móc, bramek jest tylko 5, ale tylko dwoma da się wejść na peron. Dwie pozostałe służą do wychodzenia a jedna jest... zepsuta.
Zabawa w kotka i myszkę
Dla pasażerów, którzy słyszą podjeżdżający na peron pociąg czasami jedynym rozwiązaniem jest otwarcie przejścia ewakuacyjnego, nie zważając na ostrzeżenie, że nieuzasadnione otwarcie będzie karane. W końcu ktoś nie wytrzymuje i otwiera bramki przejścia ewakuacyjnego. Kilkadziesiąt osób w jednej chwili zbiega na peron.
Wystarczy kilka minut i po kolejce nie ma śladu, kontrowersyjny pomysł pasażerów nie podoba się ochroniarzom. Ci zamykają bramki tylko po to, żeby za kilka minut znowu ktoś je otworzył. Zabawa w kotka i myszkę trwa tu bez końca...
Urzędnicy: jest zakaz, jest kara
Urzędnicy nie mają wątpliwości. - Takie zachowanie jest nielegalne, bo mogłoby utrudnić ewakuacje w razie wypadku, jest zakaz jest kara:
- Jest umieszczone ostrzeżenie, że za takie postępowanie grozi kara, policja może zgodnie z kodeksem wykroczeń nałożyć za to mandat do 500 złotych - mówi Igor Krajnow z Zarządu Transportu Miejskiego.
Krzysztofowi Szostakowi, który w tej sprawie napisał maila do Miejskiego Reportera na skrzynkę
warszawa@tvn.pl podejście urzędników nie mieści się w głowie. Ci zamiast karać powinni przecież pomagać...
- Tutaj jest jeszcze miejsce spokojnie na dwie bramki dla ludzi wchodzących na teren metra - denerwuje się Krzysztof Szostak.
Metro: badamy przepustowość bramek
- W momencie kiedy będzie taka potrzeba to one są dostawiane, jeśli chodzi o Wierzbno tam są jedynie chwilowe spiętrzenia szczególnie w szycie porannym - broni się Anna Bartoń ze spółki Metro Warszawskie.
Pytanie, czy to co widzieliśmy po południu, było tylko złudzeniem? Kilka razy zadawaliśmy to samo pytanie...
- Badamy przepustowość bramek - odpowiadała niezmiennie Anna Bartoń z Metra.

zdjęcia kolejki do bramek metra dostaliśmy od internauty - fot. Krzysztof Szostak/ warszawa@tvn.pl
Filip Chajzer