Koniec z jeżdżeniem po Warszawie w poszukiwaniu ostrego dyżuru. Od 1 lutego, ze złamaną ręką czy nogą, zgłaszamy się do najbliższego szpitala z oddziałem ortopedycznym. Pierwszy dzień obowiązywania nowych przepisów pokazał, że szpitale wciąż nie są na takie rozwiązanie przygotowane. - Pacjentów jest dwa razy więcej - żalą się lekarze. Urzędnicy tymczasem przekonują, że "zgłoszenia pacjentów urazowo-ortopedycznych są wyraźnie mniejsze, niż podczas wcześniejszych tzw. ostrych dyżurów".
- 1 lutego szpitale odnotowały w miarę równomierne, proporcjonalne do zasobów zgłoszenia pacjentów urazowo-ortopedycznych. Przede wszystkim zaś – wyraźnie mniejsze, niż podczas wcześniejszych tzw. ostrych dyżurów – czytamy w komunikacie jaki wysłała do mediów Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody mazowieckiego.

Koniec ostrych dyżurów i... początek kłopotów
Koniec z jeżdżeniem po Warszawie w poszukiwaniu ostrego dyżuru. Od 1 lutego, ze złamaną rę...
więcej» 
Ostry dyżur w każdym szpitalu
Dyżury ostre nie w jednym szpitalu, ale w dziesięciu na raz przez 24 godziny na dobę? Tak ...
więcej» 
Kilka godzin na mrozie w kolejce do okulisty
W takich warunkach musieli czekać pacjenci szpitala przy ul. Sierakowskiego. Najwytrwalsi ...
więcej»
Oddziały pełne pacjentów
Ambulatoryjnie przyjętych było od 5 w Międzylesiu do 43 na Barskiej pacjentów. Na oddziałach hospitalizowane zostały średnio 3 osoby. Zoperowano w sumie 5 osób. Karetki przywoziły od 1 do 10 osób – podsumowują urzędnicy.
Tyle liczby. Tymczasem w poniedziałek oddział chirurgii urazowej szpitala przy ulicy Solec był pełen pacjentów. - Jest beznadziejnie. Siedzę tu już od w pół do ósmej i na razie nic się nie dzieje, a zawsze o tej godzinie już wychodziłem - denerwował się w rozmowie z reporterem TVN Warszawa jeden z oczekujących na pomoc. Narzekali także sami lekarze. – Jest dwa razy więcej pacjentów a my mamy dwa stanowiska, gdzie możemy udzielać im pomocy – mówiła jedna z lekarek.
Podsumowanie za tydzień
- Z góry zakładam, że pierwszy dzień działania nowego systemu może powodować szereg zacięć, nieporozumień. To wszystko musi się dotrzeć ale jestem przekonany, że jest to właściwy kierunek działania - tłumaczył w poniedziałek wojewoda. Jak dodaje,
pierwsze podsumowania najwcześniej po tygodniu. Kozłowski obiecuje również, że już za kilka dni sytuacja w warszawskich szpitalach poprawi się i pacjenci odczują różnicę.
Najwięcej pacjentów do 15
Ponadto, jak przekonują urzędnicy, szpitale wykazują największą liczbę pacjentów w godzinach pracy przychodni od 8 do 15. - Przykładowo szpital na Solcu zadeklarował przyjęcie 79 pacjentów ogółem, po wyjaśnieniach przyznał, że były to osoby zapisane rano do przychodni, a pacjentów z nagłymi urazami było 13 - zwracają uwagę urzędnicy.
Dopracują system informacji
Wojewoda zapowiedział także pracę nad poprawą sytuacji pacjentów. - Dopracowywany będzie system informacji przesyłanych przez szpitale, ponieważ np. dane o liczbie pacjentów nieznacznie nie zgadzają się z danymi pogotowia ratunkowego, występują też błędy rachunkowe oraz włączanie ortopedów przyjmujących w przychodni do statystyk trybu nagłego -. Wojewoda apeluje także o lepsze oznakowanie izb przyjęć – o ile to możliwe – w celu oddzielenia pacjentów urazowych od planowych.
| Nowe zasady funkcjonowania urazówek | fot. TVN Warszawa |
par