Nie milkną echa rozstrzygnięcia konkursu na projekt Muzeum Historii Polski. Wycięcie stuletnich drzew, zamknięcie trasy Łazienkowskiej na czas budowy i wreszcie to, czy nowy budynek nie przytłoczy Zamku Ujazdowskiego - oto spierają się warszawiacy. Architekt Bohdan Paczowski zgodził się przybliżyć szczegóły projektu czytelnikom portalu tvnwarszawa.pl.

Autor Muzeum Historii Polski: "Wolę atak niż obojętność"
Bohdan Paczowski wygrał konkurs na projekt budynku Muzeum Historii Polski, który ma stanąć...
więcej»Pierwsze elementy projektu, który zapewnił Paczowskiemu wygraną, zostały wymyślone na długo przed ogłoszeniem konkursu.
- Obserwowałem debatę o tym, czy należy przykryć trasę Łazienkowską i zastanawiałem się, jak powinno wyglądać jego zakończenie, właśnie na wysokości zamku - wspomina architekt. - Wymyśliłem, że mogłoby mieć formę podłużnych ekranów łączących oba brzegi. Był to tylko szkic. Potem ogłoszono konkurs, pokazałem te rysunki jednemu ze swoich partnerów, a on stwierdził, że to właściwie gotowa myśl przewodnia projektu - dodaje.
Szklane forum łączące dwa brzegi
I rzeczywiście, w projekcie Paczowskiego widać, że wszystko zaczęło się od idei spięcia dwóch brzegów kanionu trasy Łazienkowskiej, która rozcięła historyczny zespół parków i ogrodów Jazdowa. Tyle, że ekrany zamieniły się w ściany trzech części budynku. Jego osią i kręgosłupem jest szklane forum - kryta ulica, do której przylegają dwa skrzydła muzeum.
We wschodnim, wiszącym nad samą krawędzią przekrycia trasy, znajdą się dwie części ekspozycji: sala wystaw czasowych i oplatająca ją ze wszystkich stron stała ekspozycja. Po drugiej stronie "ulicy" stanie skrzydło usługowe i administracyjne.
Oś budynku jest jest prostopadła do Osi Stanisławowskiej, wyznaczonej przez kanał Piaseczyński poniżej skarpy i zamek. To historyczne założenie jest dziś trudne do odczytania. Po zbudowaniu muzeum ma być zaakcentowane. - Od placu Na Rozdrożu aż do zamku prowadzić będzie szeroki na 12 metrów pas roślinności, która zależnie od pory roku zmieniać będzie kolory - planuje Paczowski.
Wewnątrz tego pasa, łagodnymi łukami wić się będzie aleja, która przy placu Na Rozdrożu przetnie się z idącą pod ziemią trasą. Znajdą się tu schody i windy prowadzące na przystanki autobusowe. Nad samą arterią powstanie zaś przestrzeń w kształcie trójkąta. - Drzewa rosnąć tu nie będą, bo pod spodem będzie ulica, dlatego proponuję tu łąkę, na której warszawiacy będą mogli wypoczywać, zbierać się, a muzeum będzie mogło ją wykorzystywać np. do organizowania koncertów - tłumaczy architekt.
I przy okazji wyjaśnia, że z otoczenia placu i zamku nie znikną drzewa. Jego zdaniem, kontrowersje wokół wycinki pojawiły się dlatego, że na wizualizacji pokazującej projekt z lotu ptaka część istniejących drzew usunięto, by rysunek był bardziej czytelny. - One oczywiście pozostaną. Te najcenniejsze, przeszło stuletnie, nie mogą być wycięte. Zastrzeżono to w warunkach konkursu - podkreśla.
Na przecięciu dwóch osi, przed samym zamkiem powstanie plac. Widoczny na wizualizacji daszek na jego środku, to zabytkowa cysterna odrestaurowana kilka lat temu przez Centrum Sztuki Współczesnej. Tu zaczynają się też największe kontrowersje wokół zwycięskiego projektu. Wiele osób zarzuca Paczowskiemu, że swój budynek ulokował zbyt blisko zamku.
- Starałem się stworzyć fragment przestrzeni, która podkreśli rangę zamku i stworzy miejski plac przed nim - tłumaczy architekt. - Dzięki temu, że trzy części muzeum są przesunięte względem siebie, elewacja nie jest płaska. Jeśli więc ktoś zarzuca mi, że zaprojektowałem pudło, to powinien uczciwie stwierdzić, że pudła są trzy i stanowią jednak pewien układ - dodaje.
Od strony placu, w narożniku części administracyjnej muzeum, znajdzie się audytorium. Z kolei w narożniku skrzydła z ekspozycją ulokowana ma być kawiarnia. Latem na placu ustawione byłyby stoliki. - To ma być żywe miejsce, które pozwoli ludziom swobodnie krążyć między zamkiem, muzeum, kawiarnią, restauracją na drugim końcu forum i audytorium - mówi architekt.

Wschodnia elewacja będzie miała dwa charakterystyczne okna - fot. Muzeum Historii Polski

Projekt z Luksemburga pokonał 300 konkurentów
To było jedno z największych architektonicznych wyzwań w historii Warszawy - muzeum, które...
więcej» Niezwykłe elewacje
- Staraliśmy się projektować budynek tak, by widziany od strony Wisły, stanowił tylko poziomą linię. Jest niski, ma tylko 11 metrów, a to wysokość zamkowego gzymsu. Dzięki temu cały dach zamku będzie ponad muzeum i nie zniknie - przekonuje architekt.
Elewacja części ekspozycyjnej zbudowana będzie z trzech warstw szkła. Między dwoma wewnętrznymi znajdzie się przeświecający żel, o właściwościach izolacyjnych. Wewnętrzna powierzchnia trzeciej, zewnętrznej szyby, pokryta będzie srebrzystymi pasmami druku sitowego, w których odbije się niebo. Nocą zmienią się w pasma ciemne, między którymi widoczne będą jasne pasma oświetlonego wnętrza muzeum. Dzięki temu budynek będzie zmieniał wygląd w zależności od pory dnia.
- W dzień będzie szara, a przez przeźroczyste miejsca widać będzie ruch ludzi we wnętrzu. W nocy przeźroczyste miejsca będą się świecić, a reszta elewacji będzie ciemna - tłumaczy architekt.
Od tych części elewacji wyraźnie odcinać mają się dwa okna wychodzące na wschód. Jedno, poziome, będzie dokładnie nad miejscem, w którym otwiera się widok na dolinę Wisły. Za szybą znajdą się kanapy oraz miejsce do odpoczynku i podziwiania widoku. Drugie okno, bliżej zamku będzie przecinać całą elewację od góry do dołu. Ta pionowa szczelina znajdzie się na osi wejścia na ekspozycję.
- Zastanawiam się jeszcze, czy nie zrobić trzeciego okna, w miejscu gdzie południowa ściana jest najbliżej zamku, tak by z wnętrza widać było jego północno-zachodni, narożnik z alkierzem - mówi architekt.
Z kolei elewacja zachodnia części usługowo-administracyjnej będzie wyłożona jasnym kamieniem. Od strony łąki i placu Na Rozdrożu ma ją wyróżniać charakterystyczne pasmo okien biurowych i laboratoryjnych, w postaci poruszonego reliefu.

Widok od strony placu Na Rozdrożu - fot. Muzeum Historii Polski

Zobacz projekt Muzeum Historii Polski
Pracownia Paczowski et Fritsch Architectes zaprojektuje Muzeum Historii Polski. W Złotych ...
więcej» Nie zamkną trasy. Może dobudują wjazd?
Wielu warszawiaków zastanawia się, czy do budowy muzeum niezbędne będzie zamknięcie jednaj z najważniejszych arterii w stolicy. Architekt zapewnia, że nie.
- Konstrukcja muzeum oparta będzie na kratownicach, które zostaną przerzucone nad trasą, jak most nad rzeką. Można to zrobić bez zamykania ulicy - przekonuje.
Otwarta pozostaje natomiast kwestia technicznego wjazdu do muzeum. Wprawdzie w warunkach konkursu zastrzeżono, że ma on być od strony uliczki Jazdów, ale Paczowski chce przekonać miasto, że to zły pomysł.
- Nie ma sensu, by ciężarówki przeciskały się uliczkami Lennona i Jazdów. Wystarczy zbudować jeden pas spowolnionego ruchu po północnej stronie trasy, by załatwić sprawę - zapewnia. W swoim projekcie rampę rozładunkową zaprojektował tak, by oba rozwiązania były możliwe i żeby tę kwestię można było rozstrzygnąć później. - W najgorszym razie zbuduje się tam ścianę, którą łatwo będzie przebić później - tłumaczy.
Z warunkami konkursu Paczowski dyskutuje jeszcze w jednym miejscu - wbrew zaleceniom zaprojektował parking przed Zamkiem Ujazdowskim. Ale nie z myślą o gościach muzeum, tylko dla gości i pracowników CSW. Muzeum będzie miało swój parking przy ulicy Myśliwieckiej, poniżej skarpy. Na skarpę prowadzić będzie winda i taras nad trasą. - Trudno jednak oczekiwać, żeby pracownicy zamku codziennie pokonywali taką odległość. A jeśli nie, to może to grozić zastawianiem Agrykoli. Już chyba lepiej zapewnić im parking - zamierza przekonywać warszawski ratusz.

Konstrukcja budynku oprze się o potężne kratownice - fot. Muzeum Historii Polski
Karol Kobos
Bohdan Paczowski opowie o swojej pracy zainteresowanym - po nowym roku Muzeum Historii Polski chce przygotować publiczną dyskusję o projekcie. Póki co, do 20 grudnia, na XII piętrze biurowca Skylight Złote Tarasy oglądać można szczegółowe tablice z rysunkami do zwycięskiej pracy, a także pozostałe 323 prace konkursowe. Wystawa czynna jest codziennie, także w weekendy, do 10 do 18. Wejście od ul. Emilii Plater, obok Hard Rock Cafe.