Żadnych komentarzy, żadnych uzasadnień, żadnych odpowiedzi. Rada nadzorcza Kolei Mazowieckich odwołała prezesa spółki Jakuba Majewskiego i... odmawia jakichkolwiek wyjaśnień. Jej przedstawiciele nie chcieli rozmawiać z reporterem TVN Warszawa. Zamknęli się w gabinetach. Majewski zapowiadał rewolucyjne zmiany na kolei. Krytykowały go za to związki zawodowe. - Nie za sam pomysł reformy, ale za metody - tłumaczyli ich przedstawiciele.
Przyczyny odwołania Majewskiego nie zostały oficjalnie podane. Na stronie internetowej Kolei Mazowieckich pojawił się lakoniczny komunikat rady nadzorczej.
"
Rada Nadzorcza Kolei Mazowieckich podjęła uchwałę o odwołaniu Pana Jakuba Majewskiego z funkcji Prezesa Zarządu Spółki z dniem 20 listopada 2009 r. Rada dziękuje Prezesowi Majewskiemu za dotychczasową pracę" - to cała treść komunikatu.
Sprawy nie chce komentować także sam Majewski. Reporterom TVN Warszawa powiedział, że na to jeszcze za wcześnie.
Członkowie rady uciekali przed dziennikarzami i odmawiali podania jakiegokolwiek uzasadnienia. Jeden z członków rady dosłownie po prostu zamknął drzwi przed reporterem TVN Warszawa.
Chciał zmian
O konflikcie wewnątrz spółki informujemy od kilku tygodni. Zaczęło się od reformatorskich pomysłów nowego prezesa.
- Potrzeba zmian, bo skończymy jak stocznie - przekonywał na antenie TVN Warszawa Majewski. Odwołany prezes planował nocne kursy pociągów, dostosowanie rozkładów do zmieniających się potrzeb pasażerów, poprawę bezpieczeństwa. - Kolej ma być jak metro - mówił z przekonaniem.
Prezes kontra związkowcy

Prezes kolei zawieszony. Powody? Ściśle tajne
Ze wszystkich zmian wybrali tę jedną - zmianę prezesa. Rada Nadzorcza zawiesiła szefa Kole...
więcej»Majewski przekonywał m.in. o tym, że pracownicy powinni nauczyć się nauczyć mówić po angielsku, a kolej powinna służyć przede wszystkim pasażerom, a nie sama sobie: - Nie można puszczać na tory mnóstwa pociągów o 8 rano i potem aż do 15 zamknąć składy na klucz - przekonywał Majewski. - W rozkładach trzeba zacząć uwzględniać potrzeby pasażerów, takie jak nocne kursy. Nie można ignorować faktu, że np. studenci wracają wtedy ze stołecznych klubów - dodawał.
Pomysły prezesa od początku nie podobały się związkom zawodowym. Ich przedstawiciele próbowali jednak precyzować swoje stanowisko: - Związki zawodowe nie krytykowały reformy prezesa, tylko sposób jej prowadzenia - tłumaczył Ryszard Filochowski z OZZ Pracowników Transportu.