- Pięć osób, które w środę zablokowały ulicę Senatorską, usłyszało zarzut naruszenia nietykalności i napaści na funkcjonariusza - poinformował na łamach PAP rzecznik policji Marcin Szyndler.

14 zatrzymanych po zamieszkach w centrum
Na ulicy Senatorskiej doszło w środę do konfrontacji policji z grupą kilkudziesięciu anarc...
więcej» W środę policja zatrzymała 14 osób pod zarzutem czynnej napaści na funkcjonariuszy. Decyzja co do dwóch osób ma zapaść w piątek. Pięć osobom, które usłyszały zarzuty grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Brutalna policja?
- Wyrażamy głębokie oburzenie zachowaniem policji, nadużywaniem przez nią przemocy oraz brutalnym traktowaniem aresztowanych osób - piszą w oświadczeniu wysłanym na platformę Kontakt 24 przedstawiciele Antyfaszystowskiego Porozumienia 11. Listopada, które było organizatorem środowej demonstracji.
Zdaniem organizacji, demonstracja środowisk antyfaszystowskich przy metrze Świętokrzyska została otoczona kordonem policji już na samym jej początku, mimo że nie stanowiła zagrożenia. Uważają, że na komisariacie policjanci wielokrotnie bez podania przyczyny grozili zatrzymanym użyciem przemocy.
Środowe starcia
Do starcia doszło w środę tuż przed godz. 15.00. Anarchiści zablokowali ulicę Senatorską przy placu Bankowym, aby uniemożliwić przejście pochodu Obozu Narodowo Radykalnego. W tamtej demonstracji brało udział kilkaset osób. Anarchiści nie reagowali na prośby o usunięcie się z drogi. Chwilę później zaczęło się starcie.
Według świadków, sytuacja była na tyle groźna, że funkcjonariusze użyli gazu. Policjanci tymczasem zaprzeczają.
- Nie dostałem sygnału, żeby został użyty gaz - przekonuje Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.
Na zdjęciach widać, że policjanci byli w gaz wyposażeni.
mdaw/roody