Kierowcy wciąż parkują na miejscach przeznaczonych dla niepełnosprawnych. Nie odstraszają ich nawet wysokie mandaty. Członkowie fundacji "Zawsze potrzebni" postanowili wziąć sprawy we własne ręce.
Tłumaczenie kierowców, którzy zostawili swoje auto na miejscu dla osób niepełnosprawnych zawsze jest podobne. - Nie zauważyłem - bronią się.
Dlatego Przemysław Wójcik z aparatem w dłoni szuka kierowców, którzy nielegalnie parkują na kopertach. Zdjęcie źle zaparkowanego auta trafia do internetu, a kierowca dostaje informacje o tym, na jakiej stronie znajdzie fotografię auta.

Straż miejska: skończy się samowola parkingowa
Zatłoczone parkingi lub ich brak to w Warszawie norma. Kierowcy szukają własnych sposobów ...
więcej»- To przestanie być walka z wiatrakami, jeżeli ludzie dowiedzą się o tej akcji i zobaczą siebie w takich sytuacjach - przekonuje Wójcik.
Na zdjęciach się nie kończy. Patrole "Zawsze potrzebnych" do beztrosko zaparkowanych aut wzywają straż miejską. Po interwencji służb kierowca źle zaparkowanego samochodu dostaje mandat w wysokości 500 złotych i jeden punkt karny.
Kara odstrasza, ale nie w centrum
Nawet to nie rozwiązuje jednak problemu do końca. Na parkingi centrów handlowych, gdzie kierowców parkujących bez pozwolenia na kopertach jest najwięcej, straż miejska nie ma wstępu.
Obsługa galerii handlowych może tylko prosić o przeparkowanie auta. Być może wkrótce się to zmieni.
- Rozważamy zatrudnienie firmy zewnętrznej, która będzie odholowywać pojazdy na koszt właściciela - przyznaje Beata Sadowska, rzecznik Galerii Mokotów.
Na razie z każdym dniem internetowa galeria źle zaparkowanych samochodów powiększa się. Żeby nie złamać prawa, rejestracje aut są zamazane. A sami zainteresowani do akcji podchodzą sceptycznie.
- Publikacja takich informacji nie jest najlepszym pomysłem. Ale uważam, że osoby nie powinny parkować na kopertach jeżeli nie mają takiej dokumentacji - mówi jeden z nich.
ZOBACZ "GALERIĘ SŁAWY" WARSZAWSKICH KIEROWCÓW
Mandat wystarczy
Twórcy kampanii też mają różne wątpliwości. W praktyce sfotografowane auta są bowiem rozpoznawalne tylko dla ich właścicieli.
- Nie pochwalam tego rodzaju pomysłów. Wolę wpływać na kierowców poprzez kieszeń. Mamy na chwilę obecną mandat w wysokości 500 złotych. To na prawdę dużo i wystarcza, aby odstraszyć kierowców - twierdzi Piotr Pawłowski ze Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.
"Zawsze potrzebni" uważają, że jest inaczej i chcą działać dalej. - Nawet widmo wysokiego mandatu nie odstrasza kierowców - przekonują.
Czy społeczna akcja to dobry pomysł? Czy to pomoże?Gościem poniedziałkowego poranka "Witaj Warszawo!" w TVN Warszawa będzie Andrzej Wójcik ze stowarzyszenia "Zawsze potrzebni".
Cyprian Jopek
mwap/roody