- Naszemu miastu obwodnica jest potrzebna jak krew dla ciężko chorego pacjenta - przekonują mieszkańcy Marek. W ramach promowania pomysłu, w ostatnią niedzielę wakacji na zakorkowanej alei Piłsudskiego rozdawali cukierki kierowcom wracającym do Warszawy. Zapraszali ich też do podpisana petycji o budowę obwodnicy.

Marki dają cukierki za obwodnicę
Marki mają dosyć trasy szybkiego ruchu biegnącej przez środek miejscowości. Chcą obwodnicy...
więcej» Marki mają dosyć trasy szybkiego ruchu biegnącej przez środek miejscowości. Chcą obwodnicy. Żeby zachęcić ludzi do podpisania petycji - mieszkańcy rozdają cukierki.
Nie powstała przez mieszkańców
Obwodnica Marek nie powstała jednak na życzenie samych mieszkańców. Wcześniej protestowali przeciwko budowie trasy. Teraz zdanie zmienili, a kierowców i urzędników z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad próbują przekonać cukierkami. Warszawiacy wracający z wakacji, głównie z Mazur dostawali cukierka na osłodę i zachętę przyłączenia się do walki o nową trasę.
- Akcja jest organizowana, ponieważ ciężko nam z korkami i wiecznym tłokiem na drodze. Chcemy pokazać, że jest problem z którym trzeba coś zrobić, ale bez agresji, a na słodko - opowiada Szczepan Ostasz. - Chcemy do tego problemu wyjść wszyscy razem - zapewnia.
Poza cukierkami każdy kierowca dostaje ulotkę z adresem strony internetowej na której można podpisać petycję i wesprzeć mieszkańców Marek.
www.obwodnicamarek.pl
Zaczęło się od internetu
Organizująca akcję grupa Marki 2020 powstała przez internet. Wszystko zaczęło się od wpisów na lokalnym forum przez użytkownika "rufousa”:

Tak ma wyglądać nowa obwodnica - fot. TVN Warszawa
"Jestem przerażona tym, co dzieje się obecnie na naszej głównej ulicy miasta. Nie można sobie nawet wyobrazić, co się będzie działo później (…) wszystkie miasta na północ mają obwodnicę, zostały tylko Marki. Dlaczego tak się dzieje? Spójrzcie na Serock – w porównaniu z Markami to minimum 50 lat do przodu. Gdzie leży problem, z którym inne miasta radzą sobie rewelacyjnie?"
Grupa wzięła się do roboty
I właśnie ten wpis dał impuls do działania. W akcję szybko włączyli się Jacek Orych, Tadeusz Markiewicz – lokalny bloger, Szczepan Ostasz – ekspert jednej z dużych firm konsultingowych, którzy wzięli sprawę w swoje ręce.
Marki to jedno z najbardziej zakorkowanych miejsc w Polsce. Dziennie przejeżdża tamtędy 60 tys. samochodów. Jeśli inwestycja nie znajdzie się w tym roku na rządowej liście, trafi na nią najwcześniej po 2013 roku.
Ewa Paluszkiewicz
aq/roody