- Brak informacji, brak autobusów, a tramwaje tak zatłoczone, że nie sposób było do nich wejść. Wstyd dla Warszawy i dla wszystkich gości, którzy przyjechali do stolicy - napisał na platformę Kontakt 24 jeden z internautów. Podobnych opinii po koncercie Madonny nie brakowało. Tymczasem urzędnicy nie mają sobie nic do zarzucenia. Czy podczas zbliżających się mistrzostw Euro 2012 będzie nas czekał kolejny, jeszcze większy paraliż?
Tego wieczoru warszawiacy nie zapomną jeszcze długo. Nic dziwnego - królowa popu dała z siebie wszystko. Jednak dla prawie 100 tysięcy fanów Madonny bajka skończyła wraz z ostatnią piosenką. Później był tylko komunikacyjny… horror.
Upchnięci jak sardynki
Emocje przy wsiadaniu do tramwajów były nie mniejsze niż na samym koncercie. Można było usłyszeć aplauz dla wszystkich, którym w końcu udało się wsiąść do tramwaju, mimo że takiej podróży nie ma komu zazdrościć. Składy pękały w szwach.
Chociaż o koncercie wiadomo było od miesięcy, to nikt na Bemowie nie był przygotowany na tłum fanów Madonny. W organizacji ruchu pomagać mieli informatorzy Zarządu Transportu Miejskiego. Reporterowi TVN Warszawa pomogli jedynie rozwiązać zagadkę paraliżu Bemowa. - No... za dużo ludzi jest - usłyszał od jednego z informatorów.
"Zawinili ludzie"
Zdaniem niektórych urzędników, to fani królowej popu spowodowali paraliż komunikacji miejskiej. - Tłum nie przerósł urzędników, natomiast pewnych trudności uniknąć się nie dało – ocenia rzecznik ZTM, Igor Krajnow. Jego zdaniem uczestnicy koncertu blokowali tory tramwajowe, uniemożliwiając przejazd tramwajów. - Składy nie mogły odjechać, bo wszyscy chcieli do nich wejść – uważa Krajnow.

Spodziewali się czegoś więcej
Nie milknie dyskusja na temat sobotniego koncertu Madonny. Pośród wielu entuzjastycznych g...
więcej»
Inną teorię na ten sam temat mają natomiast urzędnicy z Bemowa, którzy byli na koncercie. - Myślę, że po prostu nikt tego nie przewidział, że będzie aż tak dużo osób, którzy będą chcieli skorzystać z komunikacji miejskiej – ocenia Magdalena Tumecka z wydziału komunikacji dzielnicy Bemowo.
Paraliż po każdym meczu?
Na Bemowie sytuacja bez wątpienia wymknęła się spod kontroli. Jednak to był tylko mały sprawdzian przed wielkim egzaminem, który czeka Warszawę już za trzy lata. Podczas Euro 2012 poszczególne mecze oglądać będzie około 55 tys. widzów na Stadionie Narodowym, a kolejnych kilkadziesiąt tysięcy stanie przed obiektem, by mecze obejrzeć na gigantycznych telebimach.
Przedstawiciele ratusza zapewniają, że podczas mistrzostw nie będzie żadnych problemów. - Skomunikowanie lotniska na Bemowie, a stadionu jest nieporównywalne. Stadion Narodowy leży przy największych węzłach komunikacyjnych. Mamy tam przecież kolej, autobusy i tramwaje - przypomina rzecznik ratusza, Marcin Ochmański.
Mieszkańcom pozostaje nadzieja, że gdy do stolicy przyjadą najlepsi piłkarze Europy, nasze miasto nie zostanie sparaliżowane - tym razem na kilka tygodni.
Filip Chajzer
mdaw/ec