Śpiewała, biegała, zmieniała stroje, skakała na skakance i tańczyła na rurze, dała niesamowity wokalno-taneczny show. Zobaczyła tysiące białych, papierowych serc i usłyszała "Sto lat" (w niedzielę obchodzi 51 urodziny). Pierwszy koncert Madonny przeszedł do historii. Bawiło się na nim około 80 tysięcy ludzi.
O godz. 21.25 Madonna wjechała na scenę na tronie śpiewając "Candy shop". To był początek dwugodzinnego spektaklu, podczas którego nie zabrakło największych hitów amerykańskiej artystki: "Frozen", "La isla bonita", "Die another day" i "She's not me", podczas którego gwiazda wyszła ubrana w suknię ślubną.
Na estradzie pojawił się także... Michael Jackson, oczywiście wirtualnie. Piosenkarka wspomniała jego postać i wraz z tańczącym sobowtórem Jacko wykonała wiązankę jego utworów. Na telebimie był w tym czasie wyświetlany "Billie Jean". Madonna nazwała niedawno zmarłego Jacksona jednym z największych artystów na świecie.
"Zaadoptuj mnie"
Gdy rozległa się piosenka "You must love me" publiczność odśpiewała "Happy birthday" i "Sto lat". Tysiące białych, papierowych serc przygotowanych wcześniej przez fanów powędrowało w górę. Na jednym z nich ktoś napisał: Zaadoptuj mnie.
- Urodziny są czasem przemyśleń - powiedziała Madonna patrząc na trzymany przez jednego z widzów plakat z napisem: Zmieniłaś moje życie - To najpiękniejszy prezent. Każdy koncert, każdy wasz uśmiech, to, że wykonuję pracę, którą kocham... Dziękuję wam za to. To wy zmieniliście moje życie - tak Madonna podziękowała fanom za pamięć.
Maciej Mazur, założyciel strony internetowej MadonnaNewEra.com i inicjator akcji stwierdził, że ta się udała. - Madonna powiedziała, że to najlepszy urodzinowy prezent, jaki dostała – powiedział.
"Game over"
Ostatnią piosenką była "Give it to me", odśpiewana wspólnie z publicznością - po czym na wielkich i mniejszych ekranach pojawił się napis "Game over". Bisów nie przewidziano.
80 tysięcy ludzi ruszyło w kierunku wyjść i, jak się można było spodziewać, spowodowała to komunikacyjny paraliż.
- Nie można było dotrzeć do domu - brak informacji, brak autobusów, a tramwaje tak zatłoczone, że nie sposób do nich wejść wstyd dla Warszawy i dla wszystkich gości którzy przyjechali do stolicy - napisał na Kontakt TVN24 Filip.
Faktycznie wielu widzów miało problem z dostaniem się do domu. Ludzie narzekali, że nie sposób doczekać się zapowiadanych wcześniej tramwajów i autobusów. Autobusów było tak mało, że gdy już jakiś podjeżdżał, dostanie się do niego graniczyło z cudem. Jeszcze gorzej były nabite tramwaje. Nie spowodowało to jednak żadnych zajść. Jak dowiadujemy się na policji publiczność była zdyscyplinowana i spokojnie opuszczała teren lotniska Bemowo.
- To było niesamowite, nie zapomnę tego do końca życia. Gdy pojawiła się Ona, prawie się popłakałem ze szczęścia! - doniósł na Kontakt TVN24 Adam.
Byli jednak też bardziej sceptyczni. - Pojechałam na koncert Madonny z czystej ciekawości i uważam, że niestety ta kobieta już się wypaliła (łącznie z gardełkiem), to już nie ten sam głos co kiedyś. Stwierdzam, że określenie królowej popu jest mocno przesadzone – napisała na Kontakt TVN24 Tojamka.
Po meczu Legii z Cracovią na Bemowie pojawiło się sporo kibiców stołecznej drużyny. - Wracaliśmy z meczu, a przy okazji przyszliśmy zobaczyć Madonnę, ale nic nie widać – mówili.

Madonna zeszła ze sceny
O 23.20 koncert Madonny przeszedł do historii. Królowa zakończyła show. Podczas niego wiel...
więcej»
"Wybierzcie prawdziwą Madonnę"
Protest Ruchu Solidarność Narodu Polskiego nie zakończył się o 23. - a do tej godziny manifestanci mieli zgodę. Tłum z coraz większym zaangażowaniem uczestniczy w dyskusji. Musiała ingerować policja i uspokoić kilka zbyt aktywnych osób. Protest stanowił swoistą atrakcję dla licznych przechodniów, którzy włączali się w polemiki. - Każdy ma wolny wybór. Może wybrać tę pseudomadonnę lub prawdziwą Madonnę - mówili protestujący. Ostatecznie kilkanaście minut po 23. zakończyli protest.
Wielkie sprzątanie
W niedzielę rano na Bemowie rozpoczęło się wielkie sprzątanie. Po fanach Madonny zostały tony śmieci. Ekipy sprzątające mają pełne ręce roboty.

Nocny korek na Bemowie - fot. Kontakt TVN24/Wojciech

Po koncercie ulica Powstańców Śląskich zamieniła się w deptak - fot. TVN Warszawa
| Trudne powroty z koncertu | fot. TVN Warszawa |
bako