Czerwone światło, dym, zasieki i krew na betonie... dawnej jednostki wojskowej przy ulicy Szwedzkiej. To nie przygotowania do walki o kolejny warszawski zabytek i nie plan filmowy - to prezentacja projektu "Hardkor 44". Niezwykłego filmu o Powstaniu Warszawskim, na który porwał się Tomasz Bagiński.

Zobacz "Hardkor 44"
Tomasz Bagiński pracuje nad filmem o Powstaniu Warszawskim. Nie będzie to zwyczajna animac...
więcej» W środowy wieczór między wojskowymi budynkami na Pradze pojawili się Powstańcy. W mundurach, z opaskami i bronią. To aktorzy, którzy w zaimprowizowanym wnętrzu jednego z koszarowych budynków odtwarzali sceny rodem z sierpnia 1944 roku. Na konferencji prasowej zorganizowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego i firmę Platige Image nie była to jednak główna atrakcja - najważniejsze były bowiem pierwsze szczegóły filmu, który ma być gotowy za trzy lata.
Powstańcy kontra niemieccy żołnierze
O tym, że pracuje nad produkcją o Powstaniu Warszawskim Tomasz Bagiński mówił już kilka tygodni temu, na premierze swojej kolejnej krótkometrażowej animacji, "Kinematografu". Wiadomo było, że film nie będzie realistyczny. W środę Bagiński opowiadał o szczegółach.
Akcja toczyć się będzie pod koniec lata 1944 roku. Do walczącej Warszawy Niemcy kierują oddział słynącego z okrucieństwa oberführera SS Wangera. Oszpecony na twarzy esesman ma zmieść stolicę Polski z powierzchni ziemi. Tymczasem po polskiej stronie barykad pojawia się tajemniczy Arnold. Przystojny żołnierz, który w 1939 roku zaginął bez śladu. Z praskich i wolskich cwaniaków, którzy próbują wyjść cało z walk, montuje ekipę. Razem z drobnymi przestępcami, kolaborantami i innymi typami spod ciemnej gwiazdy, spróbuje zdobyć wojenne łupy, które zgromadził Wanger.
Drużyna Arnolda
Na warszawskich cwaniaków czeka jednak niespodzianka. Wanger ma asa w rękawie - na jego rozkaz czeka oddział cyborgów zbudowanych z metalu i organów najgorszych recydywistów, na jakich w obozach i więzieniach udało się trafić psychopatycznym niemieckim naukowcom. To z nimi zmierzyć się będzie musiała drużyna Arnolda. Bo tylko ona będzie mogła postawić się takiej sile, a przy okazji odkryć prawdę o sobie.
Starcie dobra ze złem
- Niemcy będą okrutnymi maszynami, a Polacy - nieziemskimi twardzielami - zapowiada Bagiński. - W Polsce nikt nie podchodzi w ten sposób do pokazywania historii. Ten film będzie się tylko ocierał o fakty, a najważniejsi będą w nim ludzie i idee, które im przyświecają. Chcemy pokazać Powstanie ludziom młodym, rówieśnikom tych, którzy wtedy walczyli. A to wymaga nowatorskiego języka. Tym sposobem dotrzemy też do widzów zagranicą, gdzie Powstanie jest mało znane - przekonuje reżyser.
Szansa na zrozumienie Powstania
- Gdy usłyszałem o tym pomyśle, wpadłem w przerażenie - przyznaje Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. - Nie wiedziałem, jak zareagują na to sami Powstańcy. Potem pomyślałem jednak, że już nie raz dawali nam kredyt zaufania, gdy tłumaczyliśmy im, że wiemy jak dotrzeć do młodych ludzi i nigdy się nie zawiedli. Teraz też jestem pewien, że tym sposobem damy milionom młodych ludzi szansę, by zrozumieli i poczuli, czym było Powstanie Warszawskie - tłumaczy.
Film ma być gotowy za trzy lata. Jego produkcja pochłonie kilkadziesiąt milionów dolarów. Ma być robiony techniką łączącą animowany świat z grą prawdziwych aktorów. W podobny sposób powstała m.in. ekranizacja komiksu "300", na którą często powołują się twórcy "Hardkoru 44". Nie przypadkiem - opowieść o trzystu Spartanach to też historia luźno związana z historycznymi faktami. Przedstawia jednak w uniwersalny sposób mityczne starcie dobra ze złem, czyli dokładnie to, co chce pokazać Bagiński.

Produkcja pochłonie kilkadziesiąt milionów dolarów - fot. Platige Image

W podobny sposób powstała m.in. ekranizacja komiksu "300" - fot. Platige Image

Mityczne starcie dobra ze złem - fot. Platige Image

Film zaprezentowali Jan Ołdakowski i Tomasz Bagiński - fot. Beata Orpiszewska

Niestandardowa oprawa konferencji - fot. Beata Orpiszewska

Najbardziej rozchwytywani przez dziennikarzy: dyrektor Muzeum... - Beata Orpiszewska

...i autor powstającego filmu - Beata Orpiszewska

Na film będzie trzeba poczekać jeszcze kilka lat - fot. Beata Orpiszewska
roody