Z jednej strony obrońcy zabytków, z drugiej - ciężki sprzęt i ochroniarze. Rozbiórka parowozowni na Pradze została w końcu powstrzymana. Właściciel budynku, firma Budrem, chciała uprzedzić decyzję o wpisie do rejestru zabytków i od wtorku dewastowała budynek, który przetrwał dwie wojny światowe. Jego konstrukcja jest unikatowa. Wojewódzki konserwator o godz. 10 wydał decyzję o natychmiastowym wpisie parowozowni do rejestru zabytków.
- Wydajemy decyzję o wpisaniu zabytku z rygorem natychmiastowej wykonalności - powiedziała na antenie TVN Warszawa Barbara Jezierska, wojewódzki konserwator zabytków.
Cenna konstrukcja budynku jest jednak zrujnowana - koparki niszczyły ją od wtorku. Policja nie chciała interweniować.
- Decyzją z 21 kwietnia naruszenie budynku pociągnie za sobą skutki prawne - tłumaczy Janusz Sujecki, warsawianista. - Ale policja stwierdziła, że to mnie się wydaje, że naruszane jest prawo.
Obrońcy zabytków ze stowarzyszenia Nowa Praga i mieszkańcy okolicy próbowali powstrzymać je gołymi rękami. Doszło do szarpaniny z ochroniarzami, ale determinacja pomogła - rozbiórkę wstrzymano.
- Czego nie zniszczyli hitlerowcy, nie poprawili sowieci, niszczą deweloperzy - oburza się Magdalena Sienkiewicz z Nowej Pragi. - Dla nich liczy się tylko pieniądz, my jesteśmy wariatami, bo ratujemy dziedzictwo narodowe i tożsamość tego miasta.
Koparkami w zabytek
Ciężki sprzęt wjechał we wtorek wieczorem na teren starej parowozowni na Pradze, położonej między al. Solidarności, ul. Rzeszotarską i ul. Wileńską. Zniszczono prawie połowę jednego z najstarszych budynków kolejowych w stolicy.
Po interwencji konserwatora zabytków, policja wstrzymała nielegalną rozbiórkę. Część przedwojennego kompleksu ocalała. Niestety, tylko na jedną noc. Od godz. 6.00 w środę wznowiono wyburzanie zabytkowej parowozowni. Na miejscu pracowały dwie koparki - poinformowali widzowie TVN Warszawa. Mieszkańcy wezwali policję, ale funkcjonariusze odmówili pomocy. Po interwencji wojewódzkiego konserwatora zabytków prace wstrzymano dopiero po godzinie 8.
Prace rozbiórkowe wznowiono jednak zaraz po tym, jak z miejsca odjechał konserwator. Właściciel, firma Budrem z Ostrowa Wielkopolskiego, jest bezkarny. Grozi mu... 5 tys. zł mandatu.
| Właściciel chce zdążyć z rozbiórką przed wpisem do rejestru | fot. TVN Warszawa |
Perełka architektury
Praska parowozownia jest jednym z najstarszych budynków kolejowych w Warszawie. Pochodzi z lat 60. XIX wieku. Jej konstrukcja z nitowanych blachownic to prawdziwy unikat - zachowały się tylko cztery takie w kraju.
| Obrońcy zabytków próbowali od świtu powstrzymać rozbiórkę | fot. TVN Warszawa |
Konserwator chce odbudowy
- Będziemy domagać się odtworzenia budynku - stwierdziła Jezierska. Jak tłumaczyła w TVN Warszawa stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, właściciel będzie musiał odtworzyć co najmniej zabytkowe przęsła, ale można przewidywać, że odmówi. - Myślę, że skończy się procesem - podsumowuje konserwator.
| Mówi stołeczny konserwator Ewa Nekanda-Trepka | fot. TVN Warszawa |
"Sprawa trafi do prokuratury"
- Rozbiórka była nielegalna. Właściciel został powiadomiony o toczącej się procedurze i mimo to zaczął prace – mówi Barbara Jezierska, wojewódzki konserwator zabytków.
Kto jest więc winny? - Winny jest urząd, który wydał zgodę na rozbiórkę zabytkowego budynku i winny jest inwestor, który kilkukrotnie złamał prawo – odpowiada Michał Sokolnicki ze stowarzyszenia Nowa Praga.
| "Rozbiórka była nielegalna" | fot. TVN Warszawa |
Miłośnicy zabytków musieli siłą powstrzymywać robotników. Nie pomagali im nawet policjanci, którzy byli na miejscu. - Dopiero gdy stanęliśmy przed koparkami robotnicy przerwali pracę – mówi Sokolniki.
Jezierska już zapowiedziała, że powiadomi o całej sprawie organy ścigania. - Jutro rano podpiszę zawiadomienie do prokuratury – mówi.
- Przepisy mówią, że kto świadomie niszczy zabytki polega każe pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat - dodaje.
mz