Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport z kontroli w mazowieckich urzędach. Władzom Warszawy zarzucono m.in. ustawianie konkursów na kierownicze stanowiska pod konkretnych kandydatów. W rozmowie dla TVN Warszawa Mieczysław Kosmalski, dyrektor warszawskiej delegatury NIK potwierdził, że w konkursach organizowanych przez ratusz faworyzowano już pracujących urzędników. W tej samej rozmowie Tomasz Adryszczyk p.o. rzecznika prezydenta miasta zapewnił, że urząd zatrudniał jedynie najlepszych specjalistów.
To jak działał ratusz to wyeliminowanie zasady konkurencyjności przy wyborze pracowników
Mieczysław Kosmalski z NIK
Zdaniem Mieczysława Kosmalskiego z NIK już na poziomie ustalania warunków konkursów ograniczano do nich dostęp. - W Warszawie 168 osób zostało powołanych na zasadzie p.o. dlatego, że nie spełniało wszystkich wymogów formalnych przyjęcia na dane stanowisko. Część z nich zostało przyjętych na ponad 2 miesiące. Jest też kilka osób, które pracują w ten sposób od ponad trzech lat. Jest to niedopuszczalne – zauważył Mieczysław Kosmalski z NIK-u.
Tomasz Andryszczyk zapewniał, że na około 1000 osób, które startowały w konkursach do pracy w ratuszu, zaledwie 13 zgłosiło swoje krytyczne uwagi dotyczące zasad, które obowiązywały przy wyborze pracownika. Zdaniem rzecznika świadczy to o tym, że poważnych nieprawidłowości nie było.
Tymczasem Mieczysław Kosmalski z NIK przypomniał, że warunkiem każdego konkursu, jest otwartość i dostępność dla każdego, a nie dla wybranych osób.
- To jak działał ratusz to wyeliminowanie zasady konkurencyjności przy wyborze pracowników - mówił.
Pani prezydent zatrudnia najlepszych możliwych specjalistów
Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza
- Pani prezydent zatrudnia najlepszych możliwych specjalistów - ripostował Andryszczyk. - Czy najlepsze osoby, które pracują w danym momencie w ratuszu nie mogą startować do konkursów? Mają być dyskryminowane – zakończył pytająco rzecznik.
Nieprawidłowości nie tylko podczas konkursów
W raporcie, oprócz zarzutów dotyczących ustawiania konkursów pod konkretne osoby, NIK wytknął też ratuszowi szereg mniejszych nieprawidłowości, m.in. naruszenie własnych regulaminów wewnętrznych dotyczących naboru: dokumentów aplikacyjnych nie oceniała komisja, brakowało podpisów na protokołach, przedłużano ogłoszenie wyników.

NIK: Stołeczny ratusz ustawiał konkursy. Urzędnicy: to nieprawda
Fikcyjne konkursy, zawyżanie wymagań, a z drugiej strony zatrudnianie osób bez odpowiednic...
więcej»
Kontrola objęła lata 2006-08, a więc nie tylko kadencję Hanny Gronkiewicz-Waltz, lecz także końcówkę rządów Mirosława Kochalskiego i Kazimierza Marcinkiewicza. W tym okresie prawie 25 proc. skontrolowanych procedur bezkonkursowych była niezgodna z prawem (na całym Mazowszu było to prawie 97 proc.). Nieprawidłowości wykazano też w 40 proc. skontrolowanych procedur konkursowych na Mazowszu. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz złożyła zażalenia do oceny NIK-u, ale niemal wszystkie zostały oddalone. Ostatecznie ratusz przyjął wnioski NIK-u i zobowiązał się do ich realizacji.
PIS daje czas PO do marca
Tymczasem warszawskie Prawo i Sprawiedliwość daje miesiąc Hannie Gronkiewicz-Waltz na wdrożenie w życie zaleceń NIK-u, dotyczących organizowania konkursów na dyrektorskie stanowiska w ratuszu. - Po tym terminie poprosimy osoby z najbliższego otoczenia pani prezydent, które według nas nie mają kwalifikacji do pełnienia kierowniczych funkcji, aby podały się do dymisji - mówi tvnwarszawa.pl radny PiS-u, Maciej Maciejowski.
mdaw/ec