Ratusz: konkursy rozstrzygaliśmy zgodnie z prawem
16:45 26.01.2009 /

| Tomasz Andryszczyk odpowiada na zarzuty NIK | |
Wyniki kontroli NIK pokazują, że niezgodne z prawem obsadzanie stanowisk urzędniczych w stołecznym ratuszu nie miało miejsca - pisze w liście do tvnwarszawa.pl Tomasz Andryszczyk. P.o. rzecznika prasowego stołecznego ratusza przekonuje, że przy obsadzie stanowisk nie złamano prawa, a wytknięte przez NIK uchybienia "miały wyłącznie charakter formalny".
PONIŻEJ PRZEDSTAWIAMY STANOWISKO P.O. RZECZNIKA RATUSZA W CAŁOŚCI:
-NIK zdaje się nie rozróżniać, że okresowe powierzanie obowiązków nie jest tożsame z zatrudnianiem pracownika na wolnym stanowisku. Żaden z przepisów prawa nie zabrania powierzania stanowiska i nie określa na jaki okres dana osoba może "pełnić obowiązki" - podkreśla Andryszczyk i kontynuuje: -Pełnienie obowiązków nie jest równoznaczne z zatrudnieniem osoby na stanowisku. Jeżeli przyjąć za słuszne stanowisko NIK, to większość jednostek administracji publicznej, nie wyłączając NIK działa niezgodnie z prawem (np. Delegaturą NIK w Lublinie kieruje osoba „pełniąca obowiązki”)
Przez prawie cały 2006 rok Urzędem m.st. Warszawy kierowały osoby, którym powierzono pełnienie funkcji Prezydenta m.st. Warszawy – Mirosław Kochalski i Kazimierz Marcinkiewicz. W tym okresie, a także w poprzednim (prezydentura Lecha Kaczyńskiego) praktyka powierzania obowiązków była powszechna.
Wykazane w wystąpieniu kontrolnym "uchybienia" miały wyłącznie charakter formalny (proceduralny) i jako takie nie mogą być podstawą do dokonania negatywnej oceny kontrolowanej działalności.
Tomasz Andryszczyk, p.o. rzecznika prasowego ratusza
O awansach wewnętrznych
NIK kwestionuje też możliwość awansów wewnętrznych (startowania w konkursach osób już pracujących w urzędzie), co wydaje się ewenementem na skalę światową. Co więcej, nowa ustawa o pracownikach samorządowych obowiązująca od 1 stycznia 2009 sankcjonuje w pełni tę naturalną sytuację, wprowadzając lepsze mechanizmy prawne dla działań, które NIK podważa. Rekrutacja wewnętrzna (awanse) jest powszechnie stosowana w administracji samorządowej i rządowej, również w NIK. Zrezygnowanie z umożliwienia takiej drogi awansu byłoby nieracjonalne i niegospodarne, choćby w świetle wydatków poniesionych na szkolenia pracowników. Stawiałoby w lepszej sytuacji osoby z zewnątrz niż z wewnątrz organizacji.
Co do zasady konkurencyjności i otwartości
Nieprawdą jest, że nastąpiło ograniczenie zasady konkurencyjności i otwartości, co zarzuca NIK. Ustawa o pracownikach samorządowych, czy rozporządzenie RM w sprawie wynagradzania pracowników określają jedynie minimalne obligatoryjne wymogi jakie powinien spełniać pracownik na danym stanowisku. Jak sama NIK stwierdziła zasada konkurencyjności oznacza, że w służbie znajdują się kandydaci "najzdolniejsi, najlepiej przygotowani , którzy w konfrontacji z innymi kandydatami w większym stopniu będą odpowiadać stawianym warunkom". Przyjęcie stanowiska, w którym pracodawca nie może modyfikować czy wprowadzać fakultatywnych wymagań jest zaprzeczeniem zasady konkurencyjności.
Brak „nieprawidłowości” w komisjach
Odnośnie uczestnictwa w komisjach przedstawicieli tego samego biura merytorycznego (w tym podwładnych) należy stanowczo stwierdzić, że udział takich osób ograniczał się jedynie do przekazywania informacji technicznych, a osoby te były pozbawione prawa głosu w czasie postępowań konkursowych.
Statystyki
Ustalenie NIK co do uchybień formalnych zostały dokonane na podstawie kontroli 100 naborów (nie wskazano, w jaki sposób dokonano próby do kontroli – dobór celowy metodami niestatystycznymi). W takim przypadku ocena procedur naboru zupełnie nie uprawnia do ekstrapolacji na całą kontrolowaną działalność. Należy podkreślić, że w okresie kontroli Biuro Kadr i Szkoleń przeprowadziło 985 naborów, co daje średnio 1,2 naboru na stanowisko urzędnicze dziennie. Na prawie 1000 przeprowadzonych konkursów w okresie, którym zajmował się NIK, do urzędu miasta wpłynęło jedynie 13 skarg związanych w procesami rekrutacji. Należy też podkreślić, że podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego (w okresie obowiązywania stosownych przepisów ustawy o pracownikach samorządowych) przeprowadzono jedynie 19 takich naborów. Za czasów pracy Mirosława Kochalskiego i Kazimierza Marcinkiewicza – odpowiednio 351 i 230 postępowań. Widać, że w kontrolowanym okresie urząd miasta przeprowadzał procedury sprawnie i nie spowalniał procesów rekrutacyjnych.
Konkluzja – brak naruszenia przepisów
Wykazane w wystąpieniu kontrolnym "uchybienia" miały wyłącznie charakter formalny (proceduralny) i jako takie nie mogą być podstawą do dokonania negatywnej oceny kontrolowanej działalności. Zgodnie z międzynarodowymi standardami kontroli INTOSAI za nieprawidłowe należy uznać zachowania polegające na działaniu bądź zaniechaniu, które z punktu widzenia kryteriów oceny należy uznać za nielegalne, niegospodarne lub nierzetelne. W wystąpieniu pokontrolnym brak jest wskazania naruszenia konkretnych przepisów prawa (kryterium legalności). Wręcz przeciwnie, w wystąpieniu pokontrolnym napisano, że : „w przypadkach obsady stanowisk urzędniczych w drodze otwartego naboru jednostki stosowały procedurę określoną w art. 3a – 3d ustawy o pracownikach samorządowych oraz w regulaminach naboru, wprowadzonych przez kierowników jst..”
Komentarz
W żadnym momencie analizy sprawy (dokonywanej przez media) nie pojawiły się wątpliwości co do kompetencji osób, które miały startować w rzekomo „ustawionych” konkursach. Nie negowano ich doświadczenia, wiedzy i zaangażowania w pracę dla mieszkańców Warszawy. Jakość kadr w stołecznym ratuszu podlega systematycznej poprawie a nowe przepisy prawa, obowiązujące od 1 stycznia ten proces ułatwią i przyśpieszą. Wyrażamy zadowolenie, że prezydent Lech Kaczyński, który jako Prezydent m.st. Warszawy twierdził, że ma do konkursów „sceptyczne podejście” podpisał ustawę, która ogranicza mętne i nielogiczne ścieżki awansu i zatrudniania pracowników w samorządzie.
Tomasz Andryszczyk, p.o. rzecznika prasowego ratusza m. st. Warszawy