W środę o godzinie 11 Rada Warszawy na wniosek PiS-u miała dyskutować o milionach odszkodowania za opóźnienie przy budowie hali na Ursynowie, które utraciła dzielnica. Urzędnicy ratusza mieli wyjaśnić, jak doszło tego, że pieniądze przepadły. Sesja się jednak nie odbyła - pojawiło się na niej 20 osób, w tym radni PiS-u i lewicy. Z PO była obecna tylko przewodnicząca rady.
Radni Platformy Obywatelskiej zbojkotowali nadzwyczajne posiedzenie rady miasta. Opozycja złoży wniosek o zwołanie kolejnej nadzwyczajnej sesji i ponownie będzie się domagać wyjaśnień.
- To skandal tak jak Tusk wyjechał w Dolomity gdy był problem z gazem, tak radni wyjechali na ferie w ważnym momencie. Warszawiakom należą się wyjaśnienia - mówi radny PiS-u Maciej Maciejowski. Polityków Platformy broniła przewodnicząca rady.
- Umawialiśmy się, że w ferie nie będziemy zwoływać sesji, radni mają dzieci i mają prawo z nimi wyjechać. W sprawie hali na Ursynowie prowadzimy kontrolę. Jeśli się okaże ze burmistrz kłamie, to nie będzie dla niego miejsca w Platformie - zapewnia Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca Rady Warszawy.
Ursynów stracił 74 miliony
Pieniądze za opóźnienia przy budowie hali sportowej na Ursynowie miał zapłacić wykonawca - Mostostal-Export. 13 stycznia "Gazeta Stołeczna" podała, że dzielnica straciła co najmniej 74 mln zł na skutek opieszałości ursynowskich urzędników, którzy nie zabiegali o zwrot pieniędzy.

Marek Makuch z PiS: "Burmistrz Ursynowa robi uniki"
W rozmowie w TVN Warszawa, radny PiS Marek Makuch zarzucił burmistrzowi Ursynowa, że ten u...
więcej»Jak powiedział "Gazecie" Zdzisław Pietrzak, radca prawny w urzędzie dzielnicy, powodem opóźnień w egzekwowaniu należności były wątpliwości dotyczące mandatu prezydent Warszawy (nie złożyła kompletu oświadczeń majątkowych w terminie i dwa lata temu PiS-owski rząd twierdził, że powinna stracić stanowisko). Skoro nie wiadomo było kto jest prezydentem miasta, wstrzymano dochodzenie należności - w lutym 2007 r. postępowanie o odszkodowanie zawieszono. Do sprawy dzielnica wróciła w sierpniu 2008 r. Sąd uznał jednak, że to sprawa gospodarcza, która po roku od zawieszenia uległa przedawnieniu.
Burmistrz: nie ma mowy o opieszałości
Burmistrz Mencina broni się, że to sąd zadecydował o zmianie statusu z postępowania i na tym samym posiedzeniu sprawę umorzył, na wniosek Mostostalu. Nie ma więc mowy o opieszałości dzielnicy, ale o dziwnej decyzji sądu. 3 grudnia 2008 Ursynów wniósł zażalenie na tę decyzję.
Sprawa w CBA i prokuraturze
Stowarzyszenie "Obywatele dla Warszawy" złożyło 13 stycznia zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze Warszawy i dzielnicy Ursynów.
15 stycznia radni Ursynowa domagali się dyskusji na ten temat. Jednak po wyjaśnieniach burmistrza dyskusja została przerwana.
Radni Ursynowskiego PiS-u domagali się też odwołania burmistrza. Zgłosili ponadto sprawę do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i do Julii Pitery. Ratusz zapowiedział zlecenie audytu w tej sprawie.
mz/roody/ec